Tydzień 35
2008-08-25 Poniedziałek
Dziennik Bałtycki: Czy naukowcy fałszują badania zasobów dorszy?
Hubert Bierndgarski 2008-08-22 23:23:33, aktualizacja: 2008-08-22 23:31:38
Urzędnicy fałszują dane dotyczące zasobów dorszy w Bałtyku. Dzieje się tak nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach europejskich. Efektem takich działań jest sukcesywne niszczenie gospodarki rybackiej.
Do takiego wniosku doszli przedstawiciele Związku Rybaków Polskich, Stowarzyszenia Armatorów Łodziowych i Stowarzyszenia Rybak. Sprawa jest o tyle poważna, że rybacy na ręce Kazimierza Plocke, wiceministra do spraw rybołówstwa, złożyli doniesienie w tej sprawie. Podobny dokument ma w najbliższym czasie trafić do szwedzkich prokuratorów. Wszystko dlatego, że zdaniem rybaków również w Szwecji urzędnicy znacznie zaniżają prawdziwe dane o zasobach dorszy. Liczenie ryb i metody badań nad populacją dorszy w Bałtyku to temat, który wraca jak bumerang od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r., a nawet wcześniej. Sami rybacy twierdzą, że to właśnie błędy powstające przy liczeniu zasobów są źródłem całego zła, które ich dotyka. Od samego początku starają się nagłośnić ten problem. Do tej pory bezskutecznie. Teraz jednak jest szansa, że sytuacja się zmieni.
- Sukcesywnie od paru lat mamy zmniejszane limity połowowe na dorsza - wyjaśnia Grzegorz Hałubek ze Związku Rybaków Polskich. - Fundusze unijne, zamiast wspomagać rybołówstwo, przeznaczane są na zmniejszanie mocy naszych silników okrętowych i kasowanie całej floty rybackiej. Naukowcy zaniżają zasoby dorszy na Bałtyku.
Zaniżone dane trafiają później do Komisji Europejskiej, która na ich podstawie wylicza, ile w danym roku mogą złowić rybacy z krajów unijnych. Hałubek jako przykład kłamstw podaje prowadzony od stycznia do czerwca tego roku projekt tzw. czterech kutrów, które mogły łowić dorsze bez ograniczeń. Dane pochodzące z połowów miały być jednym z elementów nowego systemu badań nad populacją tej ryby.
Wyniki są bardzo korzystne dla rybaków. - Z Kołobrzegu wypływał na połowy 14-metrowy kuter, który ma limit połowowy 30 ton. Złowił 180 ton - wylicza Jerzy Wysoczański, prezes Związku Rybaków Polskich. #- Z Darłowa kuter 17-metrowy miał limit połowowy 38 ton, złowił 90 ton. Z Władysławowa wypływały dwa kutry. Większy, 21-metrowy, miał limit połowowy 40 ton, a złowił 210 ton. Drugi władysławowski kuter, 17-metrowy, z limitem 40 ton, złowił 140 ton dorszy. Oczywiście kutry łowiły tylko pół roku, a limity połowowe, jakie mają, są całoroczne. Dla nas to jednoznaczny sygnał, że dorsze są w Bałtyku.
Urzędnicy z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie chcą się oficjalnie przyznać do danych przekazanych nam przez rybaków, choć wstępnie miały być opublikowane na początku lipca. - Zakończenie programu zostało ostatecznie zaplanowane na moment wyczerpania kwoty połowowej za rok 2008. Z końcem czerwca bieżącego roku zawieszono realizację projektu aż do września, czyli na okres unijnego zakazu połowu dorszy - powiedziała nam Irena Skibowska z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Kazimierz Plocke, wiceminister do spraw rybołówstwa, przyznaje, że problem jest ważny i będzie się mu bacznie przyglądał. Nie powiedział nam jednak, jakie dokładnie podejmie w tej sprawie działania.
Ograniczanie limitów
W ciągu ostatnich ośmiu lat limity połowowe na dorsze zmniejszono łącznie o około 5 tysięcy ton. Jeszcze w 2000 roku mieliśmy do odłowienia ponad 16 tysięcy ton. W latach 2004, 2005 i 2006 było już tylko 15 tysięcy ton. W ubiegłym roku połowy zmniejszono do 13 500 ton, ale od lipca do końca roku wprowadzono całkowity zakaz połowu. Unijni urzędnicy wyliczyli bowiem, że nasi rybacy odłowili trzy razy więcej dorszy niż powinni. Ostatecznie jednak okazało się, że przełowiliśmy tylko 15 tysięcy ton i kwota ta będzie nam odliczana przez najbliższe cztery lata. Tak się stało już w 2008 roku, kiedy limit na dorsze wyniósł tylko około 11 tysięcy ton. W przyszłym roku limity mogą być jeszcze mniejsze, bo Unia Europejska chce nam "obciąć" prawie 2 tysiące ton dorszy.
Dziennik: Rosjanie przegrali w Gruzji gazociąg? Niemcy zmieniają zdanie o rurze na dnie Bałtyku
poniedziałek 25 sierpnia 2008 13:31
Czy Niemcy zmienią zdanie i zrezygnują z budowy z Rosjanami Gazociągu Północnego na dnie Bałtyku? Co prawda, władze w Berlinie jeszcze o tym nie mówią, ale nad sensem tego przedsięwzięcia już zastanawiają się niemieckie media. "Atak na Gruzję budzi nie tylko wątpliwości co do politycznej wiarygodności Rosji, ale stawia bardzo wyraźne znaki zapytania wokół współpracy gospodarczej i energetycznej" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Działania w Gruzji na nowo obudziły obawy krajów leżących nad Bałtykiem związane z budową Gazociągu Północnego i energetycznym szantażem ze strony Rosji" - pisze komentator "FAZ".
Jego zdaniem, budowa liczącej 1200 kilometrów długości podwodnej rury to sprawa polityczna. "Nie tylko dlatego, że były prezydent Władimir Putin i były kanclerz Gerhard Schroeder pomagali przy narodzinach tego miliardowego projektu infrastrukturalnego" - czytamy w dzienniku.
Według komentatora gazety, zarówno kanclerz Angela Merkel - która od początku popierała projekt - jak i Unia przyjęły pragmatyczne stanowisko. Jego powodem są szacunki, że do połowy następnej dekady niedobór gazu sięgnie 100 miliardów metrów sześciennych. Gazociąg Północny ma dostarczać 55 miliardów metrów sześciennych gazu, w połowie wypełniając tę lukę. "FAZ" przypomina, że pomimo takiego politycznego wsparcia, konsorcjum budujące gazociąg jeszcze nie uzyskało wszystkich koniecznych pozwoleń w związku z obawami o zagrożenie środowiska naturalnego Bałtyku. "Przeszkody związane z ochroną środowiska można jednak usunąć z drogi. Ale w przypadku obaw przed rosnącą zależnością i naciskiem ze strony Rosji jest to niemożliwe" - pisze komentator dziennika. Jego zdaniem, również w sprawie gazu potrzebna jest strategia polityczna, oparta na "zwiększaniu liczby dróg przesyłowych i dostawców energii". "Ale i temu Moskwa staje w poprzek. Nawet, jeśli demonstracja siły w Gruzji nie była wymierzona w ropociągi i gazociągi prowadzące od Morza Kaspijskiego do Turcji, to dostawy już raz zostały przerwane" - ocenia komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
MW: Piknik lotniczy „90 lat z lotnictwem i Marynarką Wojenną” Gdynia 2008-08-25 11:15
W czwartek 28 sierpnia, na lotnisku Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej w Gdyni Babich Dołach, odbędą się uroczystości z okazji 90-lecia polskiego lotnictwa. Będzie można zobaczyć samoloty, śmigłowce oraz wyposażenie jednostek lotnictwa morskiego. W programie przewidziano także pokaz modeli latających oraz konkursy dla najmłodszych.
Święto Lotnictwa obchodzone jest na pamiątkę zwycięstwa Franciszka Żwirko i Stanisława Wigury w najważniejszych Międzynarodowych Zawodach Samolotów „CHALLENGE” w Berlinie w 1932 roku.
Uroczystości z okazji 90-lecia lotnictwa polskiego odbędą się w czwartek, 28 sierpnia, na lotnisku Marynarki Wojennej w Gdyni Babich Dołach. O godzinie 12.00 rozpocznie się piknik lotniczy, podczas którego przewidziano pokaz skoków spadochronowych z samolotu transportowego, wystawę samolotów i śmigłowców oraz wyposażenia wojskowego jednostek lotnictwa morskiego. Będzie można zobaczyć śmigłowce i samoloty lotnictwa morskiego - jedyne takie maszyny w kraju. Między innymi śmigłowce ratownicze, śmigłowiec pokładowy (operujący z pokładu okrętu) oraz samoloty patrolowo-rozpoznawcze patrolujące Morze Bałtyckie.
Na wystawie sprzętu lotniczego ma się również pojawić samolot Sił Powietrznych oraz śmigłowiec lotnictwa Wojsk Lądowych O 13.00 odbędzie się uroczysta zbiórka jednostek Brygady Lotnictwa MW z honorową asystą Kompanii i Orkiestry Reprezentacyjnej MW. Dla najmłodszych przewidziano pokazy modeli latających oraz konkursy. Oprawę artystyczną pikniku zapewni Klub MW Riwiera oraz Klub Garnizonowy w Gdyni Babich Dołach.
Wjazd i wejście na teren lotniska Marynarki Wojennej w Gdyni Babich Dołach od godziny 12.00 przez „Bramę Papieską” na ul. Zielonej. Dojazd z centrum Gdyni autobusem linii 109 do przystanku na żądanie „Zielona – Kościół”. Z tego przystanku, od godziny 12.00 będzie kursował bezpłatny autobus na lotnisko. Na terenie lotniska będą zorganizowane parkingi.
przedstawicieli mediów zainteresowanych udziałem w uroczystościach obchodów Święta Lotnictwa prosimy o kontakt z oficerem prasowym Brygady Lotnictwa MW kpt. Czesławem Cichym tel.: 058 626 85 27, kom.: 665 991 292
PROGRAM PIKNIKU LOTNICZEGO
12.00 - rozpoczęcie pikniku;
* wystawa statyczna samolotów i śmigłowców:
o śmigłowiec ratowniczy W-3RM „Anakonda”;
o śmigłowiec pokładowy zwalczania okrętów podwodnych SH-2G;
o samolot transportowy An-28TD;
o samolot patrolowo – rozpoznawczy An-28 Bryza 1R;
o samolot patrolowo – rozpoznawczy An-28 Bryza 1RM Bis;
o śmigłowiec zwalczania okrętów podwodnych Mi-14PŁ;
* wystawa sprzętu wojskowego;
* pokaz musztry paradnej;
* występy zespołów tanecznych i wokalnych Klubu MW Riwiera oraz Klubu Garnizonowego w Gdyni Babich Dołach;
* wystawa i pokaz modeli latających;
* konkursy dla najmłodszych (sprawnościowe, plastyczny, budowy latawców, wiedzy o lotnictwie);
13.00 - uroczysta zbiórka jednostek lotnictwa Marynarki Wojennej z honorową asystą Kompanii i Orkiestry Reprezentacyjnej MW;
13.30 - złożenie wiązanki kwiatów ze śmigłowca dla uczczenia pamięci poległych lotników - Zatoka Pucka;
13.45 - desant skoczków z samolotu transportowego.
GENEZA LOTNICTWA MARYNARKI WOJENNEJ
Pierwszą jednostkę lotniczą Marynarki Wojennej utworzono 1 lipca 1920 roku w Pucku. Morski Dywizjon Lotniczy funkcjonował tam aż do roku 1939. Okres ten to czas rozwoju polskiego przemysłu lotniczego, a także wprowadzenie do służby wodnosamolotów rodzimej produkcji. Pierwszy wodnosamolot „FF-33” z namalowaną na kadłubie polską banderą wystartował z wód Zatoki Puckiej w połowie lipca 1920 roku. Był to pierwszy, historyczny lot nad Morzem Bałtyckim początkujący rozwój polskiego lotnictwa morskiego. Lotnictwo morskie wsławiło się w działaniach bojowych na frontach II wojny światowej. Polscy lotnicy morscy latali w słynnych dywizjonach 304 i 306 oraz w dywizjonach brytyjskich. Obecnie Lotnictwo Marynarki Wojennej stacjonuje w trzech bazach w Gdyni, Darłowie i Siemirowicach.
Podstawowe zadania polskiego lotnictwa morskiego:
* poszukiwanie, rozpoznanie i zwalczanie okrętów podwodnych i nawodnych nieprzyjaciela samodzielnie lub we współdziałaniu z siłami okrętowymi i jednostkami brzegowymi;
* rozpoznanie i wskazanie celów dla okrętów nawodnych; osłona lotnicza własnych zespołów okrętów;
* zabezpieczenie ratownicze działań Marynarki Wojennej oraz statków cywilnych i kutrów rybackich (lotnictwo Marynarki Wojennej wchodzi w skład międzynarodowego systemu ratownictwa);
* pełnienie całodobowych dyżurów ratowniczych i rozpoznawczych;
* monitoring ekologiczny akwenów morskich.
Samoloty i śmigłowce polskiego lotnictwa morskiego uczestniczą rocznie w kilkudziesięciu międzynarodowych ćwiczeniach NATO i Partnerstwa dla Pokoju na Bałtyku, Morzu Północnym i w Cieśninach Bałtyckich. Wchodzą także w skład Sił NATO. W systemie międzynarodowego ratownictwa morskiego załogi śmigłowców ratowniczych Marynarki Wojennej przeprowadzają rocznie kilkadziesiąt akcji ratowniczych na morzu i w strefie brzegowej.
Trójmiasto.pl: Babie Doły pomogą ożywić gospodarkę morską
25 sierpnia 2008 (191 opinii)
Położenie lotniska w Babich Dołach sprawia, że jako jedyne w Polsce może ono obsługiwać hydroplany. Szwedzki turysta wsiada wieczorem w Karlskronie na prom, gdzie bawi się na dyskotece, następnie rano przesiada się w Gdyni na samolot do Popradu, skąd podstawionym busem jedzie do Smokovca lub stolicy polskich Tatr. A wszystko to – na jeden bilet, w ramach zintegrowanej oferty – o związkach przyszłego lotniska w Gdyni z ofertą morską Trójmiasta pisze Kuba Łoginow.
Gdynia jest "najbardziej morskim" miastem w Polsce, a niewykluczone, że niedługo będzie miała "najbardziej morskie" lotnisko. Chociaż cywilny port lotniczy Gdynia-Kosakowo na razie istnieje jedynie na papierze, miejskie władze znalazły dla niego dosyć oryginalną formułę, nie kolidującą z przeznaczeniem lotniska w Gdańsku. Istotną rolę w rozwoju gdyńskiego lotniska ma pełnić współpraca z branżą morską.
Władze miasta twierdzą, że nowego lotniska nie należy traktować jako konkurencji dla Rębiechowa, bo Gdynia ma obsługiwać przede wszystkim niszowe funkcje, których Gdańsk nie realizuje (bo nie może lub nie chce).
O co konkretnie chodzi? Gdynia miałaby pierwsze lotnisko w Polsce, przystosowane do obsługi hydroplanów, czyli samolotów lądujących lub startujących z wody. A to może przyciągnąć do Trójmiasta pewną grupę zamożnych turystów, głównie z Niemiec i Skandynawii, gdzie wodne samoloty są bardzo popularne. Dla gdyńskiego lotniska ważną rolę ma pełnić obsługę niewielkich awionetek, co dla Gdańska jest grą niewartą świeczki.
Władze miejskie liczą również na to, że dzięki Babim Dołom uda się podnieść rangę gdyńskiego portu, na bazie którego powstanie wielogałęziowy system logistyczny i węzeł przesiadkowy dla pasażerów. Chodzi głównie o sprzężenie połączeń lotniczych z ruchem promów, wycieczkowców oraz w pewnym stopniu kontenerowców.
Tutaj należy się kilka słów wyjaśnienia, gdyż transport morski i lotniczy są często postrzegane jako gałęzie stanowiące wobec siebie konkurencję. Na ile to prawda i na czym polega możliwość współpracy?
- Rzeczywiście, coraz częściej możemy mówić o zaostrzającej się konkurencji między promami pasażerskimi, a tanimi połączeniami lotniczymi przewoźników niskokosztowych. Zmusza to zarówno operatorów lotniczych, jak i morskich, do udoskonalania oferty, co ostatecznie jest korzystne dla konsumenta. Natomiast w zakresie przewozu ładunków statek i samolot w zasadzie rzadko kiedy konkurują między sobą – tłumaczy Radosław Marciniak, gdyński żeglugowiec. Dzięki sąsiedztwie portu, nowe lotnisko może przyciągnąć pewną ilość ładunków wartościowych i poczty, czyli tego, co jest podatne do przewożenia samolotami.
Jednak największe szanse na rozwój przyszłego lotniska w Gdyni wiąże się z ruchem pasażerskim. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłości wiele połączeń lotniczych będzie skomunikowanych z połączeniami promowymi. W ten sposób może powstać kilka ciekawych produktów turystycznych, w tym połączenie nocnej zabawy na promie z weekendem np. w... Zakopanem. W jaki sposób? To proste: np. szwedzki turysta wsiada wieczorem w Karlskronie na prom, gdzie bawi się na dyskotece, następnie rano przesiada się w Gdyni na samolot do Popradu, skąd podstawionym busem jedzie do Smokovca lub stolicy polskich Tatr. A wszystko to – na jeden bilet, w ramach zintegrowanej oferty.
To na razie tylko luźne pomysły, ale Gdynia ma ich o wiele więcej. Władze miasta, portu morskiego i lotniska z dużym zainteresowaniem obserwują rosnącą ilość statków wycieczkowych zawijających do morskiej stolicy Polski. Nic nie stoi na przeszkodzie, by za kilka lat zaoferować zwiedzającym Bałtyk Amerykanom, aby w ramach takiej wycieczki "wyskoczyli" na kilka godzin do Pragi, Wiednia czy Lwowa. To i tak niewiele dłużej, niż przejazd zakorkowanymi drogami do Malborka, który dziś jest hitem turystycznym wielu operatorów zawijających do Gdyni wycieczkowców.
W jaki jeszcze sposób miasto będzie kreować popyt na przewozy lotnicze? Nie wykluczone, że tworzenie nowych połączeń będzie istotnym elementem współpracy Gdyni z obecnymi i przyszłymi miastami partnerskimi. Władze Gdyni rozważają między innymi nawiązanie takiej współpracy z Użhorodem na Zakarpaciu. – To na razie luźny pomysł, ale nie pozbawiony sensu – tłumaczy Ryszard Toczek, dyrektor Biura Rozwoju Miasta przy Urzędzie Miejskim w Gdyni. Dzięki takiemu połączeniu (w grę wchodzi niskokosztowy przewoźnik) nasi południowo-wschodni sąsiedzi mogliby "wyskoczyć" nad nasze morze za dostępną dla nich cenę (mieliby bliżej, taniej i szybciej, niż nad Morze Czarne, gdzie trzeba jechać ponad dobę), a przed mieszkańcami Pomorza otworem stanęłyby piesze wycieczki po dzikich górach i karpackie kurorty narciarskie. Takie połączenie lotnicze byłoby elementem szerszego programu wzajemnej promocji walorów turystycznych obu regionów (czyli Pomorza i Zakarpacia), wspartego środkami europejskimi.
Gdynia przystąpiła również do unijnego programu promującego rozwój kontaktów gospodarczych między odległymi miejscami szeroko pojętego Regionu Bałtyku. – Zanim słowackie czy węgierskie ładunki znajdą się w którymś z portów Trójmiasta, aby mogły stąd trafić np. do Norwegii, ktoś z kadry menedżerskiej musi odbyć szereg spotkań z zagranicznymi partnerami. Jeśli nie ma wygodnych połączeń, najlepiej lotniczych, nie ma co się dziwić, że współpraca nie rozwija się tak, jak mogłaby – tłumaczy Ryszard Toczek z Biura Rozwoju Miasta.
Portal regionalny trojmiasto.pl . autor Kuba Łoginow k.loginow@trojmiasto.pl
Głos Koszaliński: KOŁOBRZEG Katastrofa ekologiczna grozi Bałtykowi 24 sierpnia 2008 - 7:15
W niemieckim Lubminie, powstanie elektrownia, która może spustoszyć polskie plaże. Skutki jej działania mogą być odczuwalne nawet w Kołobrzegu. Elektrownia węglowa w Lubminie zagrozi także polskim plażom, głównie w Świnoujściu i Międzyzdrojach, ale także w Kołobrzegu - dowodzą niemieccy ekolodzy i naukowcy. Niemieccy naukowcy oraz organizacje ekologiczne nie mają wątpliwości: ogromna elektrownia węglowa, która ma powstać w pobliżu terminalu gazociągu północnego w Lubminie, to zabójstwo dla fauny i flory tej części Bałtyku. Zagrożone są kurorty nie tylko po niemieckiej stronie, ale także po polskiej.
- Polskie wybrzeże na pewno znajdzie się w obszarze szkodliwego oddziaływania elektrowni - przekonuje Corina Cwielag z organizacji ekologicznej BUND w Schwerinie. - Przez spuszczanie ogromnych ilości ciepłej wody do Zatoki Greifswaldzkiej, temperatura wody podniesie się o kilka stopni. Ryby i ssaki w takiej temperaturze po prostu nie przeżyją. Nadmorskie miejscowości stracą zaś miano uzdrowisk. To będzie koniec turystyki zdrowotnej, która teraz po obu stronach granicy tak dobrze funkcjonuje.
Według ekologów, podniesienie temperatury wody nawet o 8 stopni, stworzy idealne warunki do rozwoju parzących meduz i trujących alg. Dotrą one z prądem wody także do wybrzeży Świnoujścia, Międzyzdrojów, a nawet Kołobrzegu. Większość wiatrów w tym rejonie wieje bowiem z zachodu na wschód. Obawy niemieckich naukowców podziela prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz i władze Międzyzdrojów.
- W poniedziałek wraca z urlopu burmistrz i natychmiast zajmiemy się tą sprawą - powiedział sekretarz gminy Międzyzdroje Henryk Nogala.
Zarówno on, jak i prezydent Świnoujścia przyznają, że to, co do tej pory wiedzą na temat elektrowni, pochodzi z mediów. Jednak to, co mówią niemieccy naukowcy, brzmi dla nich bardzo przekonująco. Świnoujska plaża należy w tej chwili do najpiękniejszych i zarazem najczystszych na polskim wybrzeżu. Potwierdza to chociażby przyznanie jej międzynarodowego wyróżnienia "Błękitnej flagi". W tym roku otrzymało ją - jako jedyne miasto w Polsce - już po raz trzeci z rzędu. Trudno się więc dziwić, że informacje, jakie płyną z Niemiec, napawają niepokojem.
- Czy Świnoujście nadal będzie uzdrowiskiem? Czy ludzie zechcą do nas przyjeżdżać? - pyta prezydent Świnoujścia.
Janusz Żmurkiewicz w najbliższym czasie chce spotkać się z władzami sąsiednich niemieckich kurortów: Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin.
- Przecież oni będą jeszcze bliżej elektrowni - stwierdza. - Liczę, że wiedzą coś więcej na ten temat i mi o tym powiedzą. Wtedy będziemy mogli podjąć wspólne działania.
Prezydent Świnoujścia liczy, że w sprawę włączą się służby ochrony środowiska wojewody i marszałka. Po pierwsze dlatego, że problem według niemieckich naukowców dotyczy polskiego wybrzeża aż po Kołobrzeg. A poza tym - jak mówi prezydent Świnoujścia - gminy pojedynczo niewiele mogą zdziałać.
Tymczasem na działanie zostało już mało czasu. Duński koncern energetyczny Dong Energy wystąpił właśnie do władz Meklemburgii-Pomorza Przedniego o pozwolenie na budowę.
- Do 15 września można składać uwagi do wniosku - informuje Corina Cwielag. - Przygotowujemy właśnie dokumentację, w której wykażemy, dlaczego ta elektrownia nie może powstać. Jeśli zaś pozwolenie na budowę zostanie wydane, zaskarżymy je do sądu.
Zaniepokojone planowaną inwestycją są także władze polskie. Już w kwietniu br. wojewoda zachodniopomorski wysłał pismo do Ministerstwo Środowiska z prośbą o interwencję. Niemiecki Państwowy Urząd Środowiska i Natury w Stralsundzie stwierdził jednak, że elektrownia nie będzie oddziaływać na polskie wybrzeże i odmówił udzielenia informacji.
- Jesteśmy innego zdania. Tej inwestycji nie można lekceważyć, dlatego minister środowiska ponownie wystąpił do Niemców o przedstawienie informacji, powołując się na unijną konwencję z Espoo - mówi Agnieszka Muchla, rzeczniczka wojewody zachodniopomorskiego. - Zgodnie z nią, o inwestycjach zlokalizowanych w pobliżu granicy, które mają tak duże oddziaływanie, musi zostać poinformowana także druga strona.
Odpowiedź Niemców do tej pory nie nadeszła.
Elektrownia węglowa w Lubminie zagrozi także polskim plażom, głównie w Świnoujściu i Międzyzdrojach - dowodzą niemieccy ekolodzy i naukowcy. Skutki jej działania mogą być odczuwalne nawet w Kołobrzegu. Monika Stefanek
2008-08-26 Wtorek
Gazeta Wyborcza: Nowy most w Świnoujściu zablokuje jachty
akr 2008-08-26, ostatnia aktualizacja 2008-08-26 20:16
Nowa przeprawa łącząca wyspy Wolin i Karsibór w Świnoujściu będzie za niska, by zmieściły się pod nią jachty. Czy malowniczy szlak wodny, nieczynny od pół wieku, na zawsze będzie zamknięty? - Nie pozwólmy na to! - apeluje znany żeglarz Marcin RaciborskiAndrzej Kraśnicki jr . Stary, niski most między obiema wyspami w Świnoujściu jest w fatalnym stanie. Jego los jest przesądzony. Władze miasta rozpoczęły przygotowania do budowy nowego. Projekt techniczny będzie gotowy wiosną przyszłego roku.
- Budowa nowego mostu to szansa, by jednocześnie odblokować przepiękny turystyczny szlak żeglugowy i ożywić istniejące tam przystanie - mówi Marcin Raciborski, żeglarz, jeden z organizatorów szczecińskiego The Tall Ships' Races w 2007 r., który później pomógł Świnoujściu wejść w cykl imprez Hansa Sail.
Obecna, zbudowana w 1966 r. przeprawa zamyka drogę jednostkom, które od strony Świnoujścia chciałyby dostać się do uroczej delty Starej Świny i jeziora Wicko. Jachty muszą płynąć na południe ruchliwym i ryzykownym dla mniejszych jednostek Kanałem Piastowskim, a potem otwartymi i niebezpiecznymi wodami Zalewu Szczecińskiego. Taki sam kłopot mają ci, którzy dotrą do Starej Świny od wschodu. Najkrótsza i najbardziej malownicza droga do Świnoujścia jest zamknięta.
Można to zmienić, jeśli nowy most będzie miał jedno przęsło zwodzone.
- Wystarczy, jeśli miałoby pięć metrów szerokości! - przekonuje Raciborski.
To niewiele, biorąc pod uwagę, że cały most ma mieć ponad 380 m długości.
Raciborski zwrócił się ze swoim pomysłem do władz Świnoujścia.
- Przeprawa zwodzona byłaby zbyt droga. I doszedłby problem kosztów eksploatacji takiego mostu - gasi nadzieje Barbara Michalska, naczelnik wydziału inżyniera miasta w świnoujskim magistracie.
O ile droższa byłaby budowa i eksploatacja, nikt w Świnoujściu jednak nie sprawdzał. Wiadomo jedynie, że zaplanowana tradycyjna przeprawa będzie kosztowała Świnoujście około 22 mln zł.
- Zanim znów na lata zablokuje się wodny szlak, powinno się nad innym rozwiązaniem przynajmniej zastanowić - mówi Raciborski. Liczy, że inni żeglarze i osoby zaangażowane w turystykę wodną, poprą jego pomysł. - Żeglarski szlak, który zyskałoby Świnoujście, jest tego wart - przekonuje.
Gazeta Wyborcza: Święto stoczniowców w innym terminie
Mikołaj Chrzan 2008-08-26, ostatnia aktualizacja 2008-08-26 21:55
Kiedy za rządów PiS Stocznię Gdańsk oddzielano od Stoczni Gdynia, radość w tej pierwszej była tak wielka, że na pamiątkę rozwodu ustanowiono święto. Dziś stocznie mają być znów razem, a święto zniknęło
Ta historia miała swój początek dwa lata temu. Andrzej Jaworski, etnolog i polityk PiS, prezesem Stoczni Gdańsk został w marcu 2006 r. W sierpniu pochwalił się pierwszym sukcesem - oddzielił Stocznię Gdańsk od Stoczni Gdynia (majątek tej pierwszej w 1998 r. trafił do grupy kapitałowej Stoczni Gdynia).
W Gdańsku zapanowała radość - związkowcy z Solidarności od lat powtarzali, że tracą na współpracy z gdyńską centralą. W kampanii wyborczej w 2005 r. wykorzystali to bracia Kaczyńscy - obaj obiecali stoczniowcom z Gdańska niezależność dla ich firmy. W Gdyni odwrotnie. Tam do dzisiaj powszechne jest przekonanie, że rozwód stoczni odbył się pod przymusem (obie firmy kontrolowane były przez polityków PiS), na warunkach niekorzystnych dla Stoczni Gdynia.
W Gdańsku euforia była jednak tak duża, że Jaworski do spółki ze związkowcami ustanowił wtedy Święto Stoczni - 26 sierpnia. - Bo właśnie tego dnia z akt sądowych spółki zniknęła nazwa "Stocznia Gdańska Grupa Stoczni Gdynia", a zastąpiła ją "Stocznia Gdańsk" - wyjaśnia Jaworski.
W sobotę przypadającą w okolicach tej daty w 2006 i 2007 r. odbywały się festyny rodzinne dla stoczniowców. Dla dzieci był plac zabaw, dla dorosłych - piwo i kiełbaski. Wszystko za darmo.
- No i początkowo wydawało nam się, że ukraińscy właściciele będą kontynuować tę piękną tradycję - mówi Karol Guzikiewicz, wiceszef stoczniowej "S". - Jeszcze na początku 2008 r. na piśmie obiecali, że na Święto Stoczni będzie festyn, a pracownicy otrzymają bony towarowe o wartości 200 zł. Jest koniec sierpnia, a tu nie ma ani bonów, ani imprezy! Znowu zostaliśmy oszukani! Okazało się bowiem, że Ukraińcy obiecali stoczniowcom święto stoczni, ale... jego data w porozumieniu nie została sprecyzowana. A "święto rozwodowe" 26 sierpnia było zwyczajem, niemającym żadnych formalnych fundamentów. - Impreza dla pracowników będzie, ale 27 września. Wtedy też rozdamy bony towarowe - mówi Marcin Ciok z biura prasowego ukraińskiej firmy ISD, właściciela kolebki "S". - Pracownicy zostali już o tym poinformowani w zakładowej gazetce. I nigdy nie obiecywaliśmy, że festyn odbędzie się w sierpniu! - Trudno się dziwić Ukraińcom. Obecnie, kiedy starają się o zakup Stoczni Gdynia i o ponowne połączenie obu zakładów, świętowanie ich rozwodu byłoby strzałem w kolano - mówi nam jeden z menedżerów Stoczni Gdańsk. Związkowcy z Gdańska zapowiadają jednak, że będą twardo sprzeciwiać się połączeniu. - Nie chcemy, by ISD kupiło Stocznię Gdynia, bo za tym kryć się będzie marginalizacja naszej firmy - mówi Guzikiewicz. - Będziemy walczyć. Choćby w piątek w Warszawie. Na wielką manifestację "S" jedzie z naszej stoczni 11 autokarów, ponad 500 osób! Jego związkowy kolega z Gdyni jest innego zdania. - Niestety, nie ma alternatywy dla oferty Ukraińców. Jeśli nie oni, pozostanie nam bankructwo - mówi Dariusz Adamski, szef "S" w Stoczni Gdynia. - A kiedy toczy się walka o setki miejsc pracy, kłótnie o termin imprezy z piwem i kiełbaskami są według mnie mocno nie na miejscu.
Gazeta Wyborcza: Bohaterka "S" ochrzciła statek w Chinach
Mikołaj Chrzan 2008-08-26, ostatnia aktualizacja 2008-08-26 21:52
Henryka Krzywonos-Strycharska rozbiła we wtorek butelkę szampana o burtę masowca "Pomorze". Chrzciny odbyły się 7 tys. km od Gdańska - w stoczni Xingang, niedaleko Pekinu
- Ten tramwaj dalej nie jedzie - obwieściła pasażerom "piętnastki" Henryka Krzywonos-Strycharska na przystanku przy Operze Bałtyckiej. Tak 15 sierpnia 1980 r. rozpoczął się strajk gdańskiej komunikacji. Dzień później, kiedy przyszła do Stoczni Gdańsk, a Wałęsa ogłaszał zakończenie strajku, motornicza krzyknęła: - Zdrada! Jeśli nas porzucicie, będziemy zgubieni! Stocznię zostawią w spokoju, ale małe zakłady rozgniotą jak pluskwy.
Udało się - strajk nie upadł. Henryka Krzywonos-Strycharska przeszła do historii jako bohaterka Sierpnia '80. Później pomagała internowanym w stanie wojennym. Dziś prowadzi fundację pomagającą rodzinom w trudnej sytuacji. We wtorek słynna tramwajarka była w Chinach - w stoczni Xingang w regionie Tianjin. Na prośbę szefów Polskiej Żeglugi Morskiej Krzywonos-Strycharska została matką chrzestną masowca, który szczeciński armator zamówił w Chinach. "Pomorze" to szósty z serii 190-metrowych jednostek (wcześniejsze nazywają się: "Kujawy", "Mazury", "Podhale", "Warmia" i "Podlasie"), PŻM zamówiło jeszcze sześć. Największy polski armator kupuje masowce w Chinach, bo tamtejsze stocznie oferują dużo niższe ceny na statki o prostej konstrukcji niż stocznie w Europie.
Portal Morski: Chrzest statku "Pomorze" Opublikowano: 26 sierpnia, 2008
Dziś, 26 sierpnia w chińskiej stoczni Xingang w Tianjin (niedaleko Pekinu) odbyła się uroczystość chrztu najnowszego statku Polskiej Żeglugi Morskiej m/s „Pomorze”. Ważnego dla pomyślnego losu jednostki oraz jej załogi ceremoniału rozbicia butelki szampana o burtę dokonała matka chrzestna pani Henryka Krzywonos-Strycharska. Pani Henryka Krzywonos-Strycharska jest postacią niezwykłą i bardzo ważną w historii ostatnich dziesięcioleci naszego kraju. 15 sierpnia 1980 roku jako motorniczy gdańskiego tramwaju nr 15 zatrzymała go przy Operze Bałtyckiej i obwieściła pasażerom "Ten tramwaj dalej nie jedzie", rozpoczynając strajk gdańskiej komunikacji. Do "piętnastki" przyłączyły się wkrótce kolejne tramwaje i cała komunikacja miejska. 16 sierpnia udała się do Stoczni Gdańskiej ogłosić przyłączenie komunikacji do strajku. Gdy komitet strajkowy podpisał porozumienie z dyrekcją, wraz z Aliną Pieńkowską, Anną Walentynowicz i Ewą Osowską zatrzymała na bramach robotników opuszczających stocznię. Henryka Krzywonos weszła w skład Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, 31 sierpnia została sygnatariuszką porozumień sierpniowych. Matką chrzestną statku „Pomorze” została wybrana w plebiscycie największej gazety trójmiejskiej – „Dziennika Bałtyckiego”. Statek „Pomorze” będzie bliźniakiem statku „Podlasie”, który od 2 lipca pływa we flocie PŻM a także czterech jednostek, które zostały zbudowane w stoczni Xingang w Tianjin w 2005 roku. Wszystkie one noszą nazwy polskich krain geograficznych : m/s KUJAWY (pierwszy z serii), m/s MAZURY, m/s PODHALE oraz m/s WARMIA. W tym roku w październiku armator odbierze jeszcze kolejnego „bliźniaka” „Pomorza” – m/s „Roztocze”. W przyszłym roku z tej serii PŻM odbierze : Kaszuby, Mazowsze, Orawę, Kurpie, Kociewie. Cała seria statków o tej samej nośności ze stoczni Xingang będzie liczyć 10 jednostek (z odebranymi w 2005 roku – 14). „Pomorze” to jednostka, której wielkość określa się jako handy-size, czyli „podręczny”. Nazwa ta odzwierciedla jego właściwości jako statku do wszelkiego rodzaju ładunków masowych, w różnych – nawet niewielkich - ilościach. Długość jednostki wynosi 190 m, a jej szerokość – 28,5 m. Nośność „Pomorza” to 37.600 dwt.
Statek będzie pływał w żegludze oceanicznej. Jednorazowo jednostka bunkruje prawie 2 tys. ton paliwa. Załogę statku stanowi 21 osób. Każdy z nich ma własną kabinę z łazienką. Na statku są również dwie mesy- oddzielnie dla oficerów i marynarzy, jest biblioteka, salon ze sprzętem audio i video oraz mała salka gimnastyczna. W dziewiczym rejsie statkiem „Pomorze” będzie dowodzić kpt. ż. w. Krzysztof Wierzchoń. Doradca dyr. nacz. PŻM – Krzysztof Gogol
Portal Morski / Trybuna: Czas ucieka Opublikowano: 28 sierpnia, 2008
Czy zdążymy z planami restrukturyzacji stoczni. 12 września minie termin, do którego polski rząd miał przedstawić Komisji Europejskiej plany restrukturyzacji polskich stoczni. To dla nich ostatni ratunek. Bez akceptacji tych planów stocznie będą musiały zwrócić 7 mld zł pomocy publicznej, którą uzyskały od rządu. Dotrzymanie terminu KE stoi jednak pod znakiem zapytania. Daty pierwszych konsultacji w Komisji z udziałem inwestorów i Ministerstwa Skarbu Państwa są przesuwane. Ostatnie ustalenie to próba umówienia konsultacji w przyszłym tygodniu. W połowie lipca Bruksela dała dwa miesiące czasu na zmianę programów restrukturyzacyjnych. Wcześniej przygotowane nie spełniły unijnych wymogów dotyczących m.in. konkurencyjności. Unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes poinformowała wówczas, że jest to ostatnia szansa dla polskich władz na uratowanie stoczni bez konieczności zwrotu pomocy publicznej. Jeśli do niej by doszło, oznaczałoby to upadłość sektora stoczniowego w Polsce. Minister skarbu Aleksander Grad przekonywał wówczas, że zrobi wszystko, aby do realizacji ,,czarnego scenariusza'' nie doszło. Rząd znalazł inwestorów do kupna stoczni. Gdynię chce kupić ukraiński Donbas, właściciel stoczni Gdańsk. Szczecinem jest zainteresowany Mostostal Chojnice z norweską stocznią Ulstein Verft AS. Obie firmy przygotowują plany restrukturyzacyjne, które mają przedstawić do akceptacji resortowi skarbu. (...) źródło: www.trybuna.com.pl
Portal Morski / Gazeta Wyborcza: Kapitan portu podejrzany o przyjęcie łapówki Opublikowano: 26 sierpnia, 2008
48-letni Edward B., kapitan kołobrzeskiego portu, jest podejrzany o wymuszenie łapówki na właścicielu jachtu. Policja zatrzymała go na gorącym uczynku. Policjanci z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie dowiedzieli się, że kapitan kołobrzeskiego portu, który jednocześnie jest inspektorem żeglugi, próbuje wymusić łapówkę na właścicielu jednego z kołobrzeskich jachtów.
- Będąc jednocześnie kapitanem portu i inspektorem żeglugi, mógł kontrolować statki m.in. pod kątem przygotowania do żeglugi. Właścicielowi jachtu wmawiał m.in., że jednostka jest źle wyposażona i że nie może wyjść w morze. Jednocześnie sugerował, że za łapówkę sprawę da się załatwić - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. - Policja zatrzymała go w zeszłą środę (20 sierpnia). Wystąpiliśmy o tymczasowe aresztowanie, ale Sąd Okręgowy w Koszalinie w piątek odrzucił nasz wniosek. Uznał, że wystarczy dozór policyjny i 7 tys. zł poręczenia majątkowego. Przygotowujemy zażalenie na tę decyzję sądu.
Policjanci zastosowali prowokację i wkroczyli w chwili, gdy właściciel jachtu wręczał kapitanowi 1,2 tys. zł łapówki. 48-letni Edward B., kapitan żeglugi wielkiej, był kompletnie zaskoczony. - W czasie składania wyjaśnień nie przyznał się do winy. Twierdzi, że nie brał żadnej łapówki - opowiada Gąsiorowski.
Trwa śledztwo, które ma m.in. wykazać, czy kapitan portu wymuszał łapówki na innych osobach. - Z doświadczenia wiadomo, że korupcja na jednym razie się nie kończy. Jak było w przypadku tego urzędnika, wykaże śledztwo - zapowiada Gąsiorowski.
Za przyjęcie łapówki Edwardowi B. grozi do ośmiu lat więzienia. Policja przypomina, że osoba zgłaszająca wręczenie lub przyjęcie łapówki nie ponosi odpowiedzialności karnej. Przypadki korupcji można zgłaszać pod bezpłatnym antykorupcyjnym nr. tel. 0 800 11 41 13. Andrzej Kulej, Koszalin
MW: Open Spirit 2008. Likwidacja podwodnego arsenału Gdynia 2008-08-26 13:29
Polski niszczyciel min ORP „CZAJKA” z 13 Dywizjonu Trałowców (8 Flotylla Obrony Wybrzeża) weźmie udział w operacji niszczenia powojennego arsenału, niewypałów i niewybuchów zalegających na dnie Morza Bałtyckiego od czasów obu wojen światowych. Operacja ta, pod kryptonimem OPEN SPIRIT 2008 rozpocznie się 1 września i potrwa 2 tygodnie na wodach u wybrzeży Łotwy. Polskie okręty uczestniczą w niej już od 10 lat. ORP „Czajka” wyjdzie w morze z Portu Wojennego w Gdyni w środę, 27 sierpnia, o godzinie 14:30. Głównym zadaniem polskiego okrętu podczas operacji „Open Spirit” będzie prowadzenie poszukiwania, wykrywania i niszczenia niebezpiecznych obiektów podwodnych. Załoga okrętu wykorzystywać będzie stację hydroakustyczną, zdalnie sterowany pojazd podwodny, trały kontaktowe i niekontaktowe. Z pokładu okrętu operować będą płetwonurkowie minerzy. Operacja potrwa do połowy września. Dno Bałtyku nadal kryje wiele obiektów, zwłaszcza tych niebezpiecznych niewypałów i niewybuchów pozostałych po II, a nawet I wojnie światowej. Dlatego rejon operacji „Open Spirit” obejmuje obszary, na których w czasie obu wojen prowadzano działania minowe i szeroko zakrojone działania wojenne. Wejścia np. do Zatoki Ryskiej, ze względu na naturalne przewężenie (oraz ze względów taktycznych), stanowiły bowiem dogodne miejsca do stawiania min. Pozostałe po działaniach na morzu uzbrojenie (miny morskie, które nigdy nie wybuchły, torpedy bojowe i bomby lotnicze, które nie trafiły w cel) zalegają do dziś na dnie Bałtyku stanowiąc potencjalne zagrożenie dla żeglugi. Głównym celem operacji „Open Spirit” jest zatem wykrywanie i niszczenie kolejnych takich obiektów, aby nie stanowiły one zagrożenia dla żeglugi. W każdym roku, w celu zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi, operacje neutralizacji niebezpiecznych obiektów podwodnych prowadzą okręty i specjalistyczne jednostki Marynarki Wojennej RP, zarówno na polskich wodach jak i akwenach innych państw. Operacje przeciwminowe stały się wręcz jedną z głównym domen działań polskiej floty na forum międzynarodowym. Doświadczenia polskich marynarzy wykorzystywane są m.in. przez elitarne Siły Odpowiedzi NATO, w których od 2002 na stałe operują polskie okręty trałowo-minowe. Od wejścia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego niszczyciele min oraz trałowce MW uczestniczyły już w ponad 70 ćwiczeniach i operacjach przeciwminowych. ORP „Czajka” w 2002 roku podczas tych samych manewrów wykrył niemiecką minę denną z II wojny światowej o masie ładunku wybuchowego 480 kilogramów. Była to jedna z największych i najbardziej niebezpiecznych min wykrytych w historii tych manewrów. Open Spirit jest coroczną wielonarodową operacją usuwania uzbrojenia minowego pochodzącego z okresu I i II wojny światowej. Operacja ta jest prowadzona pod auspicjami programu Partnerstwo dla Pokoju. Tegoroczna operacja została zaplanowana przez niemiecką Marynarkę Wojenną i zostanie przeprowadzona na wodach terytorialnych Łotwy.
2008-08-27 Środa
Portal Morski /Gazeta Wyborcza: Rządowe manewry z gazportem Opublikowano: 27 sierpnia, 2008
Państwowa firma Gaz-System przejmie kontrolę nad gazoportem - postanowił nieoczekiwanie rząd. Czy to wstęp do prywatyzacji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa? W tym tygodniu przedstawiciele ministerstw Skarbu i Gospodarki oraz PGNiG i firmy Gaz-System mają się zastanowić nad wprowadzeniem w życie nowych decyzji rządu w sprawie terminalu LNG (tzw. gazoportu). Przez terminal w Świnoujściu ma dopływać do Polski co najmniej 2,5 mld m sześc. gazu z nowych złóż poza Rosją. Rada Ministrów w uchwale "w sprawie działań mających na celu dywersyfikację dostaw gazu ziemnego do Polski" postanowiła przed tygodniem, że większość udziałów w spółce Polskie LNG, która ma zbudować gazoport, przejmie państwowa spółka Gaz-System obsługująca krajową sieć gazociągów. Teraz jedynym udziałowcem Polskiego LNG jest PGNiG. Uchwałę rząd przyjął na tym samym posiedzeniu, na którym zaakceptowano amerykańską tarczę antyrakietową, i część gazowników zastanawia się, czy te decyzje są ze sobą związane.
Uchwała spadła jak grom z jasnego nieba. Jej przyjęcia nie przewidywał program posiedzenia rządu. Nie zgłosił jej minister gospodarki ani minister skarbu, lecz szef kancelarii premiera minister Tomasz Arabski. Skąd taki tryb działania? Arabski nie miał wczoraj czasu na rozmowę.
- Byliśmy zaskoczeni tą decyzją - powiedział nam w zeszłym tygodniu pracownik Ministerstwa Skarbu, który chciał zachować anonimowość. Uchwałę przyjęto bez wcześniejszych konsultacji między resortami, przyznaje Ministerstwo Gospodarki. - Projekt uchwały był omawiany bezpośrednio na posiedzeniu Rady Ministrów, gdyż został przedłożony w odrębnym trybie opracowania, uzgodnienia i wniesienia dokumentu, gdy waga lub pilność sprawy wymaga niezwłocznego rozstrzygnięcia przez rząd - tłumaczy Piotr Żbikowski z biura prasowego resortu gospodarki. - Projekt uchwały został przygotowany przez zespół ds. polityki bezpieczeństwa energetycznego, który działa w kancelarii premiera i dlatego został zgłoszony przez szefa kancelarii - powiedział nam rzecznik ministra skarbu Maciej Wewiór. - Byliśmy konsultowani w tej sprawie w ramach prac zespołu - powiedziała nam rzecznik Gaz-Systemu Małgorzata Polkowska. PGNiG było zaskoczone decyzją rządu - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.
- Gazoport to część infrastruktury przesyłowej, do której swobodny dostęp powinny mieć wszystkie firmy handlujące gazem - przyklaskuje decyzji rządu Tomasz Chmal, ekspert energetyczny Instytutu Sobieskiego.
Jednak w UE gazoporty należą z reguły do firm handlujących gazem, które przy takich kosztownych inwestycjach dostają zwykle od Komisji Europejskiej prawo ograniczenia dostępu do swoich instalacji dla konkurencji, bo inaczej inwestycja nie opłacałaby się. - Przejęcie większości udziałów w Polskim LNG przez Gaz-System może spowodować problemy w negocjacjach z KE o ograniczeniu dostępu dla konkurencji - przyznaje Chmal. Gaz-System nie handluje gazem i nie ma podstaw, by zabiegać o ograniczenia dla konkurencji w handlu surowcem z gazoportu.
- Mogą być też problemy z finansowaniem projektu - dodaje Chmal. Jego zdaniem Gaz-System może podnieść opłaty za transport gazu dla wszystkich odbiorców w Polsce, aby zebrać pieniądze na nową inwestycję. Czy rząd analizował takie ekonomiczne konsekwencje swojej decyzji? - Ważniejsze były sprawy bezpieczeństwa niż ekonomia - powiedział nam Maciej Wewiór.
- Nie rozumiem tej decyzji, tak jak wcześniejszych zapowiedzi o przejęciu przez Gaz-System od PGNiG projektu gazociągu Baltic Pipe do Danii. Gaz-System ma napięty program inwestycji w nowe gazociągi w Polsce północno-zachodniej i obecne decyzje mogą opóźnić budowę Baltic Pipe i terminalu LNG - ocenia Krzysztof Głogowski, który do marca był prezesem PGNiG. - Zaangażowanie w projekt terminalu LNG nie rodzi dla spółki negatywnych skutków ekonomicznych - uważa rzecznik Gaz-Systemu Małgorzata Polkowska. Wartość inwestycji do 2013 r. spółka szacuje na 5 mld zł, nie licząc gazoportu i Baltic Pipe.
- Przekazanie Gaz-Systemowi kontroli nad gazoportem może sugerować, że rząd myśli o prywatyzacji PGNiG i chce tak uporządkować sytuację, by po tej prywatyzacji zapewnić swobodny dostęp do rynku innym firmom - uważa Głogowski. W swojej uchwale rząd rzeczywiście podkreślił, że kontrolę nad gazportem ma przejąć całkowicie państwowa spółka, której prywatyzacji się nie planuje. W PGNiG państwo ma teraz 85 proc. akcji. Andrzej Kublik
Gazeta Wyborcza: M/f Skania przypłynął do Szczecina na chrzest
mpr 2008-08-27, ostatnia aktualizacja 2008-08-27 15:50
Nowy prom Unity Line zacumował w środę przy Wałach Chrobrego. Dotychczas nazywał się Eurostar Roma i pływał z Barcelony do Rzymu od przyszłego tygodnia pod nazwą Skania zacznie kursować ze Świnoujścia do Ystad. W środę o godz. 14,10 zacumował przy Wałach Chrobrego. W czwartek o godz. 17 zostanie ochrzczony. Na powitanie Szczecina syreną kapitan Wojciech Żukowski przywitał prom z miastem. Zanim przybił do Wałów Chrobrego był na testach w portach Ystad i Świnoujście, by sprawdzić dopasowanie jednostki do nabrzeży. W czwartek o godz. 17 przy głównym nabrzeżu miasta matka chrzestna Ewa Leszczyńska - wieloletnia pracownica Unity Line - nada jednostce nowe imię, pod którym będzie pływać z Polski do Szwecji. W sobotę i niedzielę (w godz. 12-17) pokład będą mogli zwiedzać szczecinianie i turyści. Kupiony za niespełna 70 mln euro przez Polską Żeglugę Morską prom został zbudowany w 1995 roku w Bremenhaven. Pierwotnie nazywał się Superfast I i pływał z Bari do Patrasu (zach. Grecja). Cztery lata temu kupił go włoski armator promowy Grimaldi za 50 mln euro. Nowy prom na 173 m długości i jest o cztery metry dłuższy od - uważanej za ogromną - Polonii. Na pokładach będzie zapewniał te same atrakcje: kasyno, dyskoteka, sklepy, bary. W prawie 200 kabinach znajdzie się miejsce na 600 łóżek, a wraz z miejscami siedzącymi będzie mógł przewozić 1500 pasażerów. Na pokładach ładunkowych Skania przewiezie 90 ciężarówek i 80 samochodów osobowych.
Kurier Szczeciński: Grad spotkał się z premierem ws. stoczni 2008-08-27 23:04:02
- Minister skarbu Aleksander Grad spotkał się w środę z premierem Donaldem Tuskiem, aby przedstawić postęp prac w sprawie restrukturyzacji stoczni - powiedział rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór. Dodał, że takie spotkania odbywają się regularnie. W środę Wirtualny Nowy Przemysł podał, że „Donald Tusk był niezadowolony z powolnego tempa negocjacji z inwestorami”. - Jest to nieprawda - powiedział Wewiór, odnosząc się do informacji portalu. Resort skarbu kontynuuje negocjacje z ukraińską firmą ISD Polska na temat planów restrukturyzacji dla stoczni Gdynia i Gdańsk oraz z konsorcjum z Pomorza Mostostal Chojnice, które chce kupić stocznię Szczecin. Według rzecznika MSP, zakładami zainteresowanych jest jeszcze 6 podmiotów, które mają czas do końca sierpnia na składanie ofert. Komisja Europejska dała Polsce czas do 12 września na przygotowanie nowych planów restrukturyzacji stoczni. Minister skarbu Aleksander Grad ma nadzieję, że do 30 września uda się sprywatyzować zakład w Gdyni i Szczecinie; stocznia Gdańsk jest już sprywatyzowana. (PAP)
Kurier Szczeciński: Szczecin: wieczorny tłok przy nabrzeżu 2008-08-27 22:34:21
Tłoczno było w środę przy nabrzeżach u podnóża Wałów Chrobrego w Szczecinie. Do chrztu szykowano przycumowany prom „Skania”. Tymczasem niedaleko zacumował także mały wycieczkowiec „Johannes Brahms”. Od strony Odry do „Skanii” - nowego promu pasażersko-samochodowego Unity Line - przycumował niewielki zbiornikowiec „Romanka” i w godzinach wieczornych rozpoczęto bunkrowanie (tankowanie) paliwa do zbiorników promu. Trwały też ostatnie prace kosmetyczne, a przede wszystkim przygotowanie statku do czwartkowej uroczystości chrztu. Przypomnijmy, że dla szczecinian „Skania” będzie udostępniona do zwiedzania w dniach od od 30 do 31 sierpnia. Z kolei wycieczkowiec rzeczny „Johannes Brahms” armatora Austrian River Cruises zawitał do Szczecina w rejsie „rozkładowym”. Na pokładzie i w kawiarni zauważyliśmy głównie starszych pasażerów. Wybudowany w 1998 r. statek może zabrać na wycieczkę po europejskim śródlądziu 84 pasażerów. Pływa przez Łabę, Hawelę, Odrę w kierunku Wisły. Wycieczkowicze mają na tej luksusowej „barce” wszystko co jest niezbędne do życia.
Kurier Szczeciński: Szczecin: stoczniowcy będą protestować w Warszawie 2008-08-27 21:25:57
W najbliższy piątek, w przeddzień rocznicy Porozumień Sierpniowych, 35 tysięcy osób ma wziąć udział w manifestacji, którą w Warszawie pod hasłem „Godna praca i godna emerytura to godne życie” organizuje „Solidarność”. Wybierają się na nią związkowcy z Pomorza Zachodniego, w tym ze Stoczni Szczecińskiej Nowej.
NSZZ „Solidarność”, organizując manifestację, pragnie zwrócić uwagę na problem niskich płac i emerytur w Polsce.
- Rząd chce pozbawić około miliona zatrudnionych prawa do wcześniejszych i pomostowych emerytur - dodaje Mieczysław Jurek, przewodniczący Zarządu Regionu Pomorza Zachodniego NSZZ „S” w Szczecinie.
Autobusami, pociągami i busami wybierają się na manifestację związkowcy z Pomorza Zachodniego. Ilu, nie wiadomo. Przewodniczący Jurek nie chce podać szczegółów, by nie narażać uczestników na nękanie przez policję. Wiadomo, że będzie wśród nich spora reprezentacja Stoczni Szczecińskiej Nowej.
- Stoczniowcy chcą wystąpić też w obronie miejsc pracy w przemyśle okrętowym - mówi Krzysztof Fidura, wiceprzewodniczący „S” w SSN.
Częścią kampanii „Godna praca, godna emerytura” - oprócz manifestacji - będzie także uruchomienie w 12 miastach specjalnych punktów konsultacyjnych. Centrum Godnej Pracy ma działać w Koszalinie, przy ul. Zwycięstwa. W godz.13-16 będzie tam można uzyskać porady, m.in. z zakresu prawa pracy. W Szczecinie punkt doradztwa działa w Okręgowym Inspektoracie Pracy, jest też w Stargardzie i Świnoujściu - przypomina M. Jurek. (mag)
Portal Morski / Puls Biznesu :Unijne projekty drogowe nabrały przyśpieszenia Opublikowano: 27 sierpnia, 2008
Powiało optymizmem z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Na początku wakacji sprawy wyglądały bardzo źle. Wiele wskazuje jednak na to, że ocalimy unijne pieniądze na kluczowe drogi. Listę drogowych projektów inwestycyjnych, współfinansowanych z funduszy unijnych, czeka weryfikacja. Jeśli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) nie podpisze preumów na ich realizację, zadania wypadną z unijnej listy (tzw. lista indykatywna) i wówczas o wsparcie z Brukseli będą musiały startować w konkursie. Na początku lipca dyrekcja miała podpisaną tylko jedną preumowę - na inwestycję na warszawskiej trasie Konotopa - Prymasa Tysiąclecia. Dziś jest znacznie lepiej - chwali "Puls Biznesu". - Obiecałam, że przygotujemy kolejne projekty i obietnicę spełniłam - mówi "PB" Magdalena Jaworska, zastępca szefa GDDKiA.
Dyrekcja ma preumowy przekazane do Centrum Unijnych Projektów Transportowych (działa przy resorcie infrastruktury) na 43 projekty i zapowiada, że liczba ta wkrótce wzrośnie do 52. - Spodziewamy się, że na wrzesień zostaną nam „do dopięcia” maksymalnie cztery projekty - dodaje Magdalena Jaworska.
Projekty z listy są warte w sumie 73 mld zł. Wkrótce jednak ich kosztorysy mogą się zmienić - czytamy w "Pulsie Biznesu". Dyrekcja kończy już pracę nad nowelizacją harmonogramu i kosztorysów całego drogowego programu na lata 2008-12, który wart jest 121 mld zł. - Program był zatwierdzony we wrześniu 2007 r., a kosztorysy jeszcze wcześniej, nawet w 2005 r. Sytuacja na rynku wskazuje, że wartości kosztorysowe mogą różnić od obecnych ustalonych niekiedy ponad trzy lata temu - informuje Magdalena Jaworska.
Dyrekcja ma urealnić, czyli podwyższyć, kosztorysy, ale jednocześnie nadal musi zmieścić się w kwocie 121 mld zł. Czy oznacza to, że na jedne projekty da więcej pieniędzy, a inne wyrzuci? - pyta "PB".
- Niekoniecznie. To przedmiot obecnych prac. Mamy przecież pulę w rezerwie programowej. Ponadto jeśli wkrótce firma Gdańsk Transport Company uzyska finansowanie dla odcinka autostrady A1 Nowe Marzy -Toruń, to uwolni się nam sporo gotówki, którą przecież zamierzaliśmy przeznaczyć na ten projekt - wyjaśnia dziennikowi Magdalena Jaworska.
Portal Morski: Skania już pływa… Opublikowano: 27 sierpnia, 2008
W dniu jutrzejszym tj. 28 sierpnia 2008 r. przy Wałach Chrobrego w Szczecinie odbędzie się uroczysty chrzest promu w barwach nowego armatora Unity Line. 1 września br. prom rozpocznie regularne rejsy na trasie Świnoujście – Ystad – Świnoujście. Skania przypłynęła do Polski z Włoch od poprzedniego właściciela w maju 2008 r., najpierw w Szczecińskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” prom przeszedł remont konserwacyjno - dokowy połączony z instalacją trzeciego steru strumieniowego „na dziobie” wraz z tunelem wyrównawczym. W lipcu 2008 r. prom został skierowany do Gdańskiej Stoczni „Remontowa”, gdzie w części rufowej kadłuba zostały dobudowane nowe pomieszczenia hotelowo – gastronomiczne. 26 sierpnia Skania w pierwszym po przebudowie rejsie zawinęła testowo do portu w Ystad, a w dniu dzisiejszym tj. 27 sierpnia zacumowała w Świnoujściu.
Informacje o promie m/f Skania, stan z maja 2008 r.
Nr IMO 9086588.
Rok budowy 1995
Stocznia Schichau Seebeckswerft, Bremerhaven, Niemcy.
Długość 173,70 m
Szerokość 24,00 m
Zanurzenie 6,41 m
Prędkość maksymalna 27,9 węzła
GT/ NT/ DWT. 23663/ 8870/ 5717
Cztery silniki diesla Wärtsilä Sulzer 12VZA40S o łącznej mocy 34550 kW.
Pojemność: 1400 pasażerów, 686 miejsc w kabinach
Pokłady ładunkowe o długości linii 1850 m i pojemności 830 samochodów osobowych
2008-08-28 Czwartek
Kurier Szczeciński: Szczecin: zobacz chrzest „Skani” w internecie 2008-08-28 15:33:26
Przy Wałach Chrobrego w Szczecinie odbędzie się dziś (28 bm.) chrzest nowego promu „Skania”, który będzie pływał w barwach Unity Line. Uroczystość rozpocznie się o g.17. Będzie ją można obejrzeć na żywo na naszej stronie internetowej (lewy pasek na dole). Skania to siódmy prom pasażersko-towarowy w barwach Unity Line. Może zabrać jednorazowo 1397 osób, 260 samochodów osobowych i około 50 zestawów samochodów ciężarowych. Od września będzie pływał na trasie Świnoujście - Ystad. W sobotę i niedzielę (31 bm.) w g.12-17 przy Wałach Chrobrego odbędzie się oficjalna prezentacja jednostki. Z tej okazji przygotowano liczne atrakcje m.in. występy muzyczne, konkursy i niespodzianki dla dzieci. Będzie można spotkać się z Pipi i Wikingiem oraz zwiedzić mostek kapitański. Wstęp na imprezę jest bezpłatny.
Nasz Dziennik: Stoczniowcy zdeterminowani
Stoczniowcy z trzech największych polskich stoczni nie tracą nadziei na uratowanie swoich zakładów pracy. W przyszłym tygodniu minister Skarbu Państwa Aleksander Grad będzie rozmawiał ze stoczniowcami ze Stoczni Szczecińskiej Nova i skonsultuje z nimi program restrukturyzacji ich firmy przed zaprezentowaniem go w Brukseli.
Zaplanowana na piątek ogólnopolska manifestacja "Solidarności" w Warszawie połączy także stoczniowców z Gdańska, Gdyni i Szczecina w obronie miejsc pracy pracowników przemysłu stoczniowego. Według Krzysztofa Fidury, wiceprzewodniczącego NSSZ "Solidarność" Stoczni Szczecińskiej Nova, pracownicy SSN wciąż nie wiedzą, jaki będzie los ich zakładu pracy. - Spotykamy się z inwestorami w obecności wojewody i prezydenta miasta, jednak tak naprawdę nie wiemy dokładnie, co będzie. Mówi się o różnych rzeczach, inwestor mówi, co by chciał zrobić, ale nie mówi się, jakie warunki powinniśmy spełnić, aby Komisja Europejska wydała decyzję pozytywną na restrukturyzację naszej firmy - powiedział nam Fidura.
Jedynym inwestorem, który złożył ofertę nabycia SSN, jest Mostostal Chojnice. - Problemem jest to, że Mostostal nie jest zaangażowany w produkcję okrętową, a KE narzuca inwestora branżowego, stąd toczą się rozmowy między Chojnicami i norweskim Ulsteinem - tłumaczy Fidura. Dodatkowy inwestor branżowy - norweska grupa przemysłowa i stoczniowa Ulstein - produkuje statki zajmujące się m.in. obsługą platform wiertniczych. Są to nieduże jednostki, ale o dużym nasyceniu technologicznym. Stoczniowcy mają nadzieję, że ci inwestorzy byliby w stanie zapewnić SSN dalsze funkcjonowanie.
Z pracownikami SSN ma spotkać się wkrótce minister Skarbu Państwa Aleksander Grad. - Od ministra Grada mamy obietnice, że pojawi się na początku września z programem restrukturyzacji, który będzie uzgodniony między inwestorami, Mostostalem, Ulsteinem i Skarbem Państwa. Program restrukturyzacji zostanie przedstawiony stronie społecznej, zanim zostanie przekazany KE, czyli przed 12 września - informuje nas Fidura.
Mostostal jest firmą z branży metalowej i nie ma doświadczeń w branży okrętowej. - Oni mają interes przeniesienia swoich konstrukcji stalowych do Szczecina i potrzebne jest im miejsce na otwarcie się na Europę - mówią stoczniowcy. Wierzą w dobrą wolę nowych inwestorów. Mostostal chce wejść już w finansowanie produkcji okrętowej. Zamierzają oni m.in. skończyć kontrakty, które stocznia ma już zawarte. Przejęli renegocjacje dwóch z nich i chcą stoczni udzielić pożyczki, której nie może dać Skarb Państwa ze względu na to, że będzie uznana jako pomoc publiczna. Z kolei Norwedzy zadeklarowali, że początkowo będą produkować w SSN kadłuby.
W lipcu MSP przygotowało kalendarz prywatyzacji Stoczni Gdynia oraz Stoczni Szczecińskiej Nova po tym, jak 16 lipca została wydana zgoda przez KE na kontynuowanie prywatyzacji oraz został wyznaczony termin do 12 września na przedstawienie umów prywatyzacyjnych w KE . Paweł Tunia
Dziennik Bałtycki: Komisja Europejska zajmie się programami dla stoczni
Mostostal Chojnice i ISD Polska mają czas do 12 września na przedstawienie Komisji Europejskiej i akceptację urzędników w Brukseli dla planów restrukturyzacji polskich stoczni. Założenia programu restrukturyzacji Stoczni Szczecińskiej Nowa trafiły już do komisarzy w Brukseli. - Oczekujemy na pierwsze uwagi Komisji Europejskiej do tego programu. Te uwagi będą bazą do całości programu, który inwestor jest zobowiązany wraz ze stroną rządową złożyć Komisji do 12 września - powiedział Zbigniew Urbaniec przewodniczący Rady Nadzorczej Mostostalu. Konsultacje programu z Komisją Europejską mają się odbyć w przyszłym tygodniu.
Spółka z Chojnic i jej partner norweska stocznia Ulstein zaproponowały 180 mln euro wkładu własnego w przejęcie stoczni. Od Skarbu Państwa oczekują 232 mln zł pomocy publicznej na spłatę zobowiązań publiczno-prawnych. W stoczni mają być produkowane statki, w tym jednostki do obsługi platform wiertniczych oraz konstrukcje stalowe. Powstać ma także biuro projektowe. Program nie przewiduje redukcji zatrudnienia. Spółka ISD Polska założeń konsolidacji stoczni w Gdyni i Szczecinie jeszcze nie wysłała do Brukseli.- Nie zostało jeszcze uzgodnionych z resortem skarbu kilka szczegółów - powiedział Marcin Ciok, doradca zarządu ISD Polska. - Chodzi m.in. o przeniesienie praw do kontraktów, umów dzierżawy itp. Główne założenia planu są już ustalone.
Ukraiński inwestor deklaruje minimalny wkład własny w wysokości 320 mln euro. Może on zostać podwyższony do ponad 600 mln euro. Skarb Państwa miałby udzielić 1,35 mld zł pomocy publicznej na spłatę publicznoprawnych zobowiązań stoczni. W Gdańsku miałyby powstawać sekcje statków, które montowane byłyby w Gdyni. Program zakłada także likwidację trzech pochylni w Stoczni Gdańsk. Związkowcy z Gdańska nie chcą połączenia ze stocznią w Gdyni. Obawiają się, że oznaczać będzie koniec dla ich stoczni. Jutro 500 z nich wybiera się do Warszawy na demonstrację "Solidarności" m.in pod siedzibą ISD Polska. Jacek Klein - POLSKA Dziennik Bałtycki
Portal Morski: Wodowanie Roztocza Opublikowano: 28 sierpnia, 2008
W chińskiej stoczni Xingang w Tianjin odbyło się wodowanie kolejnego statku Polskiej Żeglugi Morskiej – m/s „Roztocze”. Statek bez przeszkód spłynął z pochylni i stoi obecnie przy nabrzeżu wyposażeniowym. Jego wejście do eksploatacji planowane jest na październik. Adekwatnie do regionu Polski, który reprezentuje statek, jego matką chrzestną będzie żona prezydenta Zamościa Aleksandra Zamojska. „Roztocze” to już trzeci 38-tysięcznik budowany w tym roku dla PŻM przez stocznię w Tianjin. Poprzedziły go „Podlasie” – odebrane 2 lipca oraz „Pomorze” – przekazane armatorowi 26 sierpnia. Łącznie cała seria statków ze stoczni Xingang będzie liczyć 10 jednostek a dodając do tego cztery statki – „bliźniacze” do Roztocza, przekazane w 2005 roku – 14 statków.
Portal Morski: NYK wprowadza nowe technologie ekologiczne Opublikowano: 28 sierpnia, 2008
Nippon Yusen K.K. (NYK) największe japońskie przedsiębiorstwo żeglugowe wyda przez 6 lat, 638 milionów dolarów na nowe silniki, panele słoneczne i inne technologie które pomogą obniżyć zużycie paliwa oraz zredukują zanieczyszczenia. Firma ma zamiar obciąć emisje dwutlenku węgla o przynajmniej 10% na tono-mile do 2013 r., w porównaniu z marcem 2007 r.
Portal Morski: Nowe terminale w rosyjskich portach Opublikowano: 28 sierpnia, 2008
Podczas posiedzenia rządowej Komisji Transportu i Komunikacji rosyjski minister transportu Igor Levitin powiedział że planuje uruchomienie nowego kompleksu kontenerowego o całkowitej pojemności 56 milionów. (czego ? pyt. LS)
MW: Kwiaty na grobie admirała Unruga Gdynia 2008-08-28 14:11
Różne były koleje losu polskich marynarzy po II wojnie światowej. Zawierucha wojenna sprawiła, że wielu z nich pozostało na emigracji, a część wróciła do kraju stając się niejednokrotnie ofiarami stalinowskich represji. Do dzisiaj ich mogiły znajdują się w różnych zakątkach świata. Dla współczesnych polskich marynarzy stanowią one miejsca pamięci narodowej, które otaczają szczególnym szacunkiem. Mogiła wiceadmirała Józefa Unruga znajduje się w Montresor, we Francji. Grób ten odwiedzają polscy marynarze, służący obecnie w Dowództwie Komponentu Morskiego NATO w Northwood w Wielkiej Brytanii. Wczoraj (27 sierpnia) wieniec na grobie wiceadmirała Józefa Unruga złożył kontradmirał Adam MAZUREK zastępca Szefa Sztabu ds. Wsparcia w Dowództwie Sił Morskich NATO w Northwood. Wieniec z biało-czerwonych róż ozdobiony dedykacją „Obrońcy Wybrzeża – Marynarka Wojenna RP” został złożony przez admirała Adama Mazurka w obecności syna admirała Unruga – Horacego. Tego dnia kontradmirał Adam Mazurek spotkał się także z polską społecznością mieszkającą w Montresor. Wieloletnią już tradycją wśród polskich marynarzy jest pamięć o tych pokoleniach marynarzy, którzy odeszli na wieczną wachtę. Opieka nad grobami, miejscami pamięci zarówno na lądzie jak i symbolicznie na morzu, to honorowe zobowiązanie współczesnego pokolenia marynarzy wobec swoich poprzedników.
Wiceadmirał Józef UNRUG - jeden z pionierów Polskiej Marynarki Wojennej i bohaterski obrońca Wybrzeża we wrześniu 1939 roku, jeniec niemieckich oflagów, wielki patriota, dzielny oficer morski, Kawaler Złotego Krzyża Virtuti Militari. Służbę w Polskiej Marynarce Wojennej rozpoczął w 1919 roku w stopniu kapitana, który zdobył służąc w latach 1907-1918 w niemieckiej flocie wojennej. Jego wiedza i doświadczenie morskie oraz sumienność, odpowiedzialność i poczucie oficerskiego honoru sprawiły, że bardzo szybko awansował zajmując kolejne ważne dla tworzącej się floty stanowiska służbowe. Karierę rozpoczął od stanowiska naczelnika Wydziału Operacyjnego w Departamencie Spraw Morskich w Warszawie. W 1920 roku przeniesiono go do Gdyni gdzie został szefem nowopowstałego Urzędu Hydrograficznego. W 1921 roku objął obowiązki Szefa Sztabu Dowództwa Floty, które pełnił do 1923 roku. Na skutek konfliktów w Kierownictwie Marynarki Wojennej w latach 1923-1925 na własną prośbę przebywał na emeryturze zajmując się zarządzaniem majątkiem ziemskim w Sielcu pod Żninem, Po zmianach personalnych w 1925 roku został przywrócony do służby i wyznaczony na stanowisko Dowódcy Floty. Awansowany w międzyczasie do stopnia komandora, Józef Unrug zajął się organizacją służby i szkolenia floty. Pod jego kierownictwem stworzono podstawy rozwoju marynarki wojennej w II Rzeczypospolitej. W 1933 roku komandor Józef Unrug został awansowany do stopnia kontradmirała. W 1939 roku powierzono mu jako Dowódcy Floty całość obrony polskiego wybrzeża. Od sierpnia 1939 roku kontradmirał Józef Unrug ze swoim sztabem dowodził siłami lądowymi i flotą z Helu. Nierówna walka mimo bohaterstwa nie mogła skończyć się powodzeniem. Hel bronił się 31 dni. Skapitulował 2 października.
Dla kontradmirała Józefa Unruga rozpoczęła się 6-cio letnia tułaczka po niemieckich obozach jenieckich. Zachowanie się kontradmirała Józefa Unruga w niewoli stworzyło dookoła jego osoby legendę. Niezłomny patriota, rycerski, podkreślający wbrew wszelkim okolicznościom narodowy polski honor i godność zyskał wielki szacunek współtowarzyszy niewoli i podziw wrogów. Po wyzwoleniu z niewoli natychmiast udał się do Wielkiej Brytanii, gdzie objął stanowisko I Zastępcy Szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej. Awansowano go do stopnia wiceadmirała. Po rozformowaniu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie nie wrócił do kraju. Mieszkał w Maroku i we Francji.
Zmarł we Francji w 1973 roku.
Kurier Szczeciński: Szczecin: kolejny rejs „Kapitana Głowackiego” 2008-08-28 13:58:43
W swój 34 rejs wypłynęła Szczecińska Szkoła Pod Żaglami. Na pokładzie żaglowca „Kapitan Głowacki” są uczniowie szczecińskich szkół. Załogę stanowią laureaci konkursu organizowanego przez cały rok na antenie Polskiego Radia Szczecin w audycji Radiowa Szkoła Pod Żaglami. Oprócz tego, że wygrali w radiowym konkursie, musieli spełnić kilka dodatkowych warunków: mieć nienaganną opinię ze szkoły, wysoką średnią, oraz zainteresowanie żeglarskie. Musieli także czytać miesięcznik „Żagle” i odpowiadać na pytania dotyczące zawartości każdego z numerów czasopisma. Przez Szczecińską Szkołę pod Żaglami przewinęło się już ponad 4 tysiące osób, a kilkaset znalazło miejsca na „Pogorii”, i „Kapitanie Głowackim”. Większość młodych ludzi zdobyła patenty żeglarskie, inni rozpoczęli naukę w Akademii Morskiej i w ten sposób z morzem związało swoje losy. Szczecińska Szkoła pod Żaglami funkcjonuje od 20 lat. Jest finansowana w ramach Miejskiego Programu Morskiej Edukacji Dzieci i Młodzieży, oraz z pozyskanych środków od sponsorów. Wyprawa potrwa do 10 września.
Głos Pomorza: USTKA: Rybacy z Ustki zaapelowali o pomoc do parlamentarzystów 28 sierpnia 2008 - 7:45
Armatorzy z Ustki zaapelowali do pomorskich parlamentarzystów o pomoc w sprawie kar nałożonych na nich za złamanie w ubiegłym roku zakazu połowu dorszy. Niektórzy z rybaków muszą zapłacić nawet po kilkanaście tysięcy złotych mandatów. W apelu do parlamentarzystów rybacy z Pomorza Środkowego przypominają, że wychodzili w morze w ubiegłym roku, bo namawiał ich do tego ówczesny premier oraz wiceminister rybołówstwa Grzegorz Hałubek, także rybak z Ustki. Andrzej Krawczuk, Okręgowy Inspektor Rybołówstwa w Słupsku tłumaczy, że poprzedni rząd nie przełożył swoich decyzji o zgodzie na połowy w obowiązujące prawo. Za każde nielegalne wypłynięcie w morze armatorzy dużych jednostek dostali dwa tysiące złotych kary. Małe kutry po tysiąc złotych. Rybacy mieli zakaz łowienia dorszy od czerwca do końca grudnia 2007 roku. Zakaz został nałożony, bo eksperci wyliczyli, że wyczerpali już wcześniej limity połowów. Marcin Prusak
Gazeta Wyborcza: Żaglowce z duszą w Gdańsku
Adam Mauks 2008-08-28, ostatnia aktualizacja 2008-08-29 10:26
Stare żaglowce mają w sobie coś niepowtarzalnego. Co? Rozpoczynający się w piątek w Gdańsku III Zlot Oldtimerów jest okazją, by to sprawdzić. Imprezę, która na Motławie odbędzie się już po raz trzeci uświetnią 23 jednostki (tyle przynajmniej zgłoszeń otrzymali do czwartku organizatorzy). Pierwszy zlot odbył się w 2001 roku a jego pomysłodawcą był kpt. Jerzy Wąsowicz. - Chodziło nam o to, by pokazać ludziom jachty, którymi żeglujemy. Nie nowoczesne, gdzie mieszkają bogacze, ale te z bogatą historią, których dziś już nikt nie produkuje - mówi Wąsowicz. Drugi zlot odbył się dopiero w 2006 roku, ale na trzeci nie trzeba było już czekać tak długo. Jednostki docierały do Gdańska od kilku dni, dziś już wszystkie powinny cumować na Motławie. Część z nich ma swoje stałe miejsce w gdańskiej marinie, jak np. szkocki kuter "Incentive", którego właściciel Nick Linnell od wielu miesięcy rezyduje nad Motławą. Bazą starych żaglowców będzie właśnie marina, ale ponieważ nasz port jachtowy na Motławie nie należy jeszcze do dużych, niektóre "oldtimery" staną przy Targu Rybnym. Ważne, że oglądać je będzie można nie tylko z nabrzeża. - Zapraszamy na pokłady starych żaglowców, bo tylko wtedy można poczuć ich atmosferę, porozmawiać z ludźmi, którzy je utrzymują przy życiu i sami mają bardzo ciekawe biografie - mówi Rafał Grad, kierownik gdańskiej mariny. O ile jachty zobaczyć można już w piątek, to zwiedzanie jednostek przewidziano na sobotę. Żaglowce i ich kapitanowie będą do dyspozycji od godz. 10 do 12. Od godz. 13 w Centralnym Muzeum Morskim na Ołowiance rozpocznie się prezentacja jednostek, na którą wstęp jest wolny. Bardzo atrakcyjnie zapowiada się niedziela, ostatni dzień zlotu. W południe na Motławie rozpocznie się uroczysta parada żaglowców. Widzowie usłyszą także fachowy komentarz do tego, co będzie widać na wodzie. Koniec parady przewidziano na godz. 13.30. Wezmą w niej udział m.in. takie jachty jak "Johanne" - niemiecki żaglowiec zbudowany w 1905 roku, najstarszy z tych, które goszczą w Gdańsku czy belgijska "Norda", która podczas zlotu ma obchodzić 80. urodziny. Na Motławie zaprezentuje się także litewski szkuner "Brabander", prawdopodobnie najszybsza jednostka gdańskiego zlotu, która rozwija szybkość dziewięciu węzłów. Najwięcej będzie jednak polskich żaglowców (13): Antica, Bryza H, Bonawentura, Korsarz, Halibut, Szkwał, Wanda, Wyga, Misia II, Ragtime, Joseph Conrad, Bahus Mocny i Paloma. Nasi pozostali goście to: Dona Louise, Phoebe, Incentive (Wielka Brytania), Knudel i Qualle (Niemcy), Elsa (Norwegia) i Hamajo (Dania).
2008- 08-29 Piątek
Gazeta Wyborcza: Nadaję ci imię "Skania"
Mariusz Rabenda 2008-08-28, ostatnia aktualizacja 2008-08-28 19:01
W czwartek ochrzczony, w sobotę i niedzielę otwarty do zwiedzania, a od poniedziałku rozpocznie pracę. Nowy, siódmy prom Unity Line jest największym we flocie szczecińskiego operatora.
- Jak dla mnie to najpiękniejszy prom w naszej flocie, ale która matka nie chwali swego dziecka - mówi o "Skanii" Ewa Leszczyńska, matka chrzestna najnowszego promu Unity Line.
Polska Żegluga Morska kupiła go za prawie 70 mln euro w marcu tego roku, gdy pod nazwą "Eurostar Roma" pływał z Barcelony do Rzymu. Włoski armator Grimaldi postanowił na tę - jedną z najpiękniejszych tras w Europie - zakupić większe jednostki i wystawił swój prom na sprzedaż.
- To doskonała jednostka. Ma zaledwie 13 lat i sporo lat pływania u nas - zapewniał tuż po sfinalizowaniu transakcji Paweł Szynkaruk, dyrektor PŻM. - Jest w wieku naszej Polonii i z nią będzie pływać wahadłowo.
"Skania" będzie ze Świnoujścia odbijać o godz. 23, by nad ranem przybyć do Ystad. Ze Szwecji będzie wypływała o 13.30, a w Świnoujściu meldować się ma o 20.
- To doskonałe połączenie dla Polaków, którzy będą chcieli udać się nawet na jednodniowy wypad turystyczny do Szwecji. Wypłyną nowym promem wieczorem, cały następny dzień mogą zwiedzać Region Skanii, Malmö czy nawet Kopenhagę i wieczorem tego samego dnia naszym drugim promem "Polonią" wypłyną do Świnoujścia - mówi Szynkaruk.
Nowy prom Unity Line w pierwszy rejs wypłynie 1 września z terminalu promowego w Świnoujściu, gdzie od 1996 r. pracuje Ewa Leszczyńska - matka chrzestna statku. - 12 sierpnia przyjechali do mnie do pracy prezesi Zbigniew Janeczko i Piotr Waszczenko i zapytali, czy nie zechciałabym zostać matką chrzestną "Skanii". Zaczęłam płakać ze szczęścia. Nie mogłam opanować emocji - mówi pani Leszczyńska, która pracę w firmie rozpoczęła rok po powstaniu Unity Line. Zaraz potem kupiła sobie kapelusz (to niepisany obowiązek matek chrzestnych statków), mimo że na co dzień kapeluszy nie nosi. - W Świnoujściu, gdzie zawsze wieje, to bardzo niepraktyczne nakrycie głowy - śmieje się pani Ewa. Pokład zacumowanego przy Wałach Chrobrego promu można będzie zwiedzać w sobotę i niedzielę od godz. 12 do 17. Nowy prom ma 173 m długości i jest o cztery metry dłuższy od "Polonii". Na pokładach będzie miał te same atrakcje: kasyno, dyskotekę, sklepy, bary. W 200 kabinach znajdzie się miejsce na 600 łóżek, a wraz z miejscami siedzącymi będzie mógł przewozić 1500 pasażerów. Skania może też przewieźć 90 ciężarówek i 80 samochodów osobowych.
Kurier Szczeciński: Od Romy do Skanii 2008-08-28 21:18:08
Już po raz drugi w ciągu kilku ostatnich dni przy Wałach Chrobrego w Szczecinie odbył się chrzest statku. Wczoraj butelka szampana rozbiła się o burtę „Skanii”, najnowszego zakupionego przez PŻM promu, który będzie pływał w barwach Unity Line. - To bardzo ważne uzupełnienie dla „Polonii” - mówił Paweł Szynkaruk, dyrektor naczelny PŻM.Od 1 września „Skania” rozpocznie regularne rejsy na trasie Świnoujście - Ystad, która dotychczas była obsługiwana tylko przez prom „Polonia”. Dzięki dwóm promom Unity Line będzie mogło zaproponować równoległe, tzw. wahadłowe rejsy, rozpoczynające się rano i wieczorem w obu portach. Zanim prom w wyruszy na trasę, wszyscy zainteresowani będą mogli go jeszcze zwiedzić przy Wałach Chrobrego. W najbliższą sobotę i niedzielę w godz. od 12 do 17 jego pokłady zostaną otwarte dla zwiedzających.„Skania” ma 23,7 tys. ton wyporności i ponad 173 m długości. Potrafi osiągać prędkość do 27 węzłów. Znajduje się w niej 200 kabin pasażerskich, zewnętrznych i wewnętrznych (w tym klasy de-luxe) wyposażonych w 626 łóżek. Promem będzie mogło płynąc 1300 pasażerów i 85 członków załogi oraz ok. 80 samochodów osobowych i 90 zestawów samochodów ciężarowych. Został on zbudowany w 1995 r. przez niemiecką stocznię Seebeckwerft w Bremerhaven. Do niedawna nazywał się „Eurostar Roma” i pod włoską banderą pływała na trasie Rzym - Barcelona. Zastąpił go tam dużo większy, nowy prom., a włoski armator - Grimaldi odsprzedał jednostkę PŻM-owi. Do portu w Szczecinie wpłynęła ona pod koniec maja. Następnie przeszła gruntowny remont i modernizację m.in. w Szczecińskiej Stoczni Remontowej Gryfia. Dobudowana została sala konferencyjna i lunch bar, a kuszetki zastąpiły znacznie wygodniejsze fotele lotnicze. Wyremontowane zostały też silniki, a na dziobie pojawił się dodatkowy ster strumieniowy, który ma ułatwić manewrowanie w trudnym dla żeglugi porcie Ystad. (mak)
Głos Szczeciński: Szczecin > "Skania" ochrzczona u stóp Wałów Chrobrego 28 sierpnia 2008 - 21:45
Dziś o 17.30 prom "Skania" został ochrzczony przy nabrzeżu u stóp Wałów Chrobrego. Matką chrzestną jednostki została Ewa Leszczyńska, długoletnia pracownica Unity Line. Świętowanie rozpoczęło się o godz. 17. Była m.in. parada z udziałem orkiestry żeńskiej. Skania ma 173 metry długości. Od pierwszego września - obok "Polonii” - będzie pływać na trasie ze Świnoujścia do Ystad. Część pasażerska pomieści 1397 osób. Do dyspozycji podróżnych będzie restauracja, bary, kafeterie, sklepy, kasyno i dwie sale konferencyjne.Na sobotę i niedzielę zaplanowano dni otwarte jednostki. W godzinach od 12 do 17 będzie można ją obejrzeć wewnątrz.
Gazeta Wyborcza: Minister skarbu przejmuje gazoport
Andrzej Kublik 2008-08-28, ostatnia aktualizacja 2008-08-29 11:31
Rząd przejął wczoraj pełną odpowiedzialność za budowę w Świnoujściu gazoportu, który ma przełamać monopol . Jedynym właścicielem firmy Polskie LNG, która zajmuje się budową gazoportu, zostanie całkowicie państwowa firma Gaz-System, właściciel sieci gazociągów do transportu gazu po Polsce. Kontrolowana przez państwo giełdowa spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które jest obecnie właścicielem Polskiego LNG, sprzeda firmę w listopadzie - postanowiono wczoraj na spotkaniu w Ministerstwie Skarbu. W zeszłym tygodniu rząd nieoczekiwanie podjął uchwałę, w której na wniosek szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego zdecydowano, że Gaz-System przejmie od PGNiG "większość" udziałów w gazoporcie. Uzasadnienia tej decyzji rząd nie przedstawił. Gazownicy spekulują, że może mieć ona związek z zaakceptowaną na tym samym posiedzeniu rządu budową w Polsce amerykańskiej tarczy antyrakietowej albo agresją Rosji na Gruzję. Kto postanowił, że przewidziana w uchwale rządu "większość" udziałów w gazoporcie dla Gaz-Systemu zmieniła się wczoraj we wszystkie udziały? - Tak wyszło w trakcie dyskusji - enigmatycznie mówi rzecznik Ministerstwa Skarbu Maciej Wewiór. - To była propozycja właściciela - przyznał prezes Gaz-Systemu Igor Wasilewski. Nie udało nam się porozmawiać z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem, dlaczego podjął taką decyzję. Chociaż PGNiG nie będzie już udziałowcem gazoportu, to nadal ma odpowiadać za zapewnienie dostaw skroplonego gazu do terminalu. - Bez udziałów w gazoporcie PGNiG może mieć problemy z kontraktem na dostawy gazu - uważa jednak Bogdan Pilch, szef polskiego przedstawicielstwa Gaz de France. Ministerstwo Skarbu zapowiada, że minister Grad powoła komitet sterujący, który od października będzie się zbierać co miesiąc w celu nadzorowania budowy gazoportu.
Portal Morski: Nowa linia kontenerowa PCC Port Szczecin Opublikowano: 29 sierpnia, 2008
Spółka PCC Port Szczecin uruchomiła nowe połączenie kontenerowe z portem Felixstowe w Wielkiej Brytanii. 23 sierpnia br. przy Nabrzeżu Ewa zacumował pierwszy statek. M/v Virtus należący do armatora Tschudi Lines. Spedytorem/agentem firmy w Polsce jest Continental Logistics Sp. z o.o. Zaletą połączenia jest jego konkurencyjność względem transportu samochodowego. Oferta obejmuje transport ładunków między innymi w kontenerach 45 stopowych. Kontenery takie odpowiadają swoją kubaturą naczepie samochodowej. Czas transportu na trasie Szczecin – Felixstowe wynosi 48 godzin. Częstotliwość zawinięć - jeden raz w tygodniu.
Portal Morski: Pride International wybuduje kolejny statek wiertniczy Opublikowano: 29 sierpnia, 2008
Offshorowy armator Pride International Inc ogłosił że wyda około 745 milionów dolarów na wybudowanie kolejnego ultra-głębinowego statku wiertniczego żeby rozszerzyć swoją obecność w sektorze głębinowych odwiertów. Statek zostanie wybudowany przez Samsung Heavy Industries, a jego dostarczenie spodziewane jest na IV kwartał 2011 r.
MI: Raport z konsultacji na temat: Projekt modyfikacji przebiegu Transeuropejskiej Sieci Transportowej (TEN-T) na terytorium Polski 29.08.200814:30 Beata
W związku z podjęciem prac przez Ministerstwo Infrastruktury zmierzających do przygotowania stanowiska polskiego dla Komisji Europejskiej w sprawie projektu modyfikacji przebiegu Transeuropejskiej Sieci Transportowej (TEN-T) na terytorium Polski, powołany do tego zadania w 2006 roku specjalny zespół dokonał selekcji, oraz opracował i przedłożył listę propozycji projektów modyfikacji. Przewodniczącym Zespołu jest Maciej Jankowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury. Prace Zespołu odbywały się w stałym kontakcie z przedstawicielami władz regionalnych, które wystąpiły z licznymi propozycjami takich modyfikacji. Podstawą działań Zespołu i ukierunkowania sposobu wyłonienia propozycji modyfikacji są Decyzje Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1692/96, 1341/01 i 884/04 wraz z załącznikami. Decyzje zawierają m.in. szczegółowy spis kryteriów wyboru dla sieci TEN-T, który posłużył Zespołowi jako główna wytyczna do uzasadnienia poszczególnych propozycji.
Przebieg konsultacji
Wnioski
1. Idea modyfikacji sieci TEN-T zainicjowana przez Ministerstwo Infrastruktury spotkała się z bardzo licznym odzewem w szczególności na szczeblu władz regionalnych. Jednakże styk interesów regionów z horyzontalnym podejściem paneuropejskim do funkcji sieci TEN-T może pozwolić na wzięcie pod uwagę jedynie niektórych postulatów regionów w tym zakresie.
2. Najwięcej uwag dotyczy tzw. obszarów problemowych, do których zalicza się województwo podlaskie (szlaki „Via Baltica” i „Rail Baltica”). Przebieg tych szlaków stanowi przedmiot wieloletnich dyskusji zainteresowanych środowisk, przy czym do dnia dzisiejszego nie ma jednolitego stanowiska w tej sprawie. Docelowo szlaki te będą musiały być zrealizowane, co wynika z zobowiązań Polski jako państwa członkowskiego UE. Fakt ten wiąże się ściśle z uzyskaniem wewnętrznej spójności gospodarczej Unii, w tym przypadku pomiędzy Polską a państwami nadbałtyckimi.
3. Odnośnie idei inwestycji w nowe trasy kolejowe i pomimo nakładów finansowych, które mogą przekroczyć dotychczasową ich wartość w bieżącej perspektywie finansowej UE, koszt tych inwestycji nie przekroczy kosztów budowy autostrad i dróg ekspresowych. MI podziela nadesłaną opinię, iż istnieje wzajemna zależność między celowością budowy tych linii a możliwością przeniesienia ładunków transportowanych drogami na kolej. Nowe linie uzupełnią brakujące połączenia kolejowe w siatce korytarzy tranzytowych, co z kolei pozwoli przewoźnikom na utworzenie bardziej kompleksowej oferty, obejmującej więcej relacji. Efekt dużej skali przewozów umożliwi obniżenie kosztów jednostkowych i lepsza konkurencyjność transportu kolejowego.
4. Modyfikacja przebiegu sieci TEN-T, która w większości sprowadza się do jej rozszerzenia (wyjątek stanowi zmiana przebiegu szlaku „Rail Baltica” i zmiana przebiegu linii E 65 w okolicy Katowic i Pyrzowic) nie może objąć licznych postulatów rozszerzenia tej sieci. Biorąc pod uwagę fakt, iż dofinansowanie inwestycji na sieć TEN-T z funduszy unijnych stanowić ma jedynie ich uzupełnienie, a nie wyłączny warunek ich realizacji, pozostawanie wszystkich innych elementów zgłoszonych do MI poza wykazem sieci TEN-T nie powinno być powodem zaniechania ich modernizacji lub budowy.
5. Z uwagi na liczne i odrębnie zgłaszane postulaty przez organizacje ekologiczne, dotyczące wpływu na środowisko propozycji rozszerzeń sieci TEN-T oraz złożoność poruszanej tematyki, problem ten zostanie omówiony podczas kolejnego posiedzenia Zespołu do spraw modyfikacji TEN-T.
Gazeta Wyborcza: Dorsza jest więcej niż twierdzą urzędnicy Unii
Andrzej Kulej 2008-08-29, ostatnia aktualizacja 2008-08-29 22:01
Tak uważają naukowcy Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni, który w pierwszej połowie roku prowadził badania na Bałtyku. Rząd jednak na razie nie zamierza zwiększać limitów. W pierwszej połowie roku Morski Instytut Rybacki prowadził badania, które miały oszacować ilości dorsza w Bałtyku. Naukowcy pływali z załogami czterech kutrów. Mierzyli i ważyli wszystko, co udało się złapać rybakom.
- Wyniki nas zaskoczyły, bo świadczą o tym, że dorsza w Bałtyku jest więcej niż twierdzi Unia Europejska - mówi Zbigniew Karnicki z MIR-u, który nadzorował badania. Jego zdaniem, już w tej chwili można podnieść kwoty połowowe o 25 proc. - Jednak unijny długoletni plan odbudowy zasobów dorsza na Bałtyku pozwala rocznie podnosić limity tylko o 15 proc.
Decyzja ma zapaść pod koniec października na posiedzeniu Rady Ministrów.
Europoseł Zdzisław Chmielewski, członek komisji ds. rybołówstwa: - Czekam na wyniki tych badań, żeby zacząć działać w Brukseli. Uważam, że nasi naukowcy mają rację. Potwierdza to przygotowany przez Radę Europejską plan ochrony dorsza, który we wrześniu będzie głosowany na komisji rybołówstwa. Jest tam stwierdzenie, że prawdopodobnie dorsza jest w Bałtyku więcej. Niestety, nie idą za tym żadne skutki legislacyjne w dalszej części dokumentu.
Co na to rząd? Nic, bo urzędnicy czekają na oficjalne wyniki badań, które przedstawione mają być do końca roku. - Dla oszacowania zasobów konieczne są dane z całego Bałtyku. Niemniej jednak informacje zebrane w trakcie tego projektu potwierdzają opinię Międzynarodowej Rady Badań Morza o wyraźnej poprawie stada wschodniego dorsza - mówi Dariusz Mamiński z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które zajmuje się rybołówstwem.
Na pytanie, czy ministerstwo zwiększy limity, biuro prasowe obiecało odpowiedzieć w poniedziałek. Póki co, polski rząd jest bardziej restrykcyjny w stosunku do rybaków niż reszta Unii. Od końca czerwca do końca września Ministerstwo Rolnictwa wprowadziło całkowity zakaz połowu dorszy na Bałtyku. Najdotkliwiej odczuły to małe jednostki. W krajach "starej" Unii limity połowowe nie dotyczą małych łodzi: do 8 m długości.
Większość polskich małych łodzi nie wyłowiła swoich limitów, a mimo to mają zakaz połowów. - Mam 20 ton limitu, złapałem tylko siedem. Zapłaciłem za możliwość połowu, ale rząd mi tego zabrania. W październiku córka idzie na studia, a ja nie mam dla niej pieniędzy. Nie wiem, czy mam szukać nowej pracy - denerwuje się Witold Iwan z Kołobrzegu, rybak z 22-letnim stażem. - Dorsze przełowiły duże jednostki, a my - właściciele małych - na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej musimy ponosić tego konsekwencje.
Gazeta Wyborcza: Wodne tramwaje zostają na dłużej
Michał Jamroż 2008-08-29, ostatnia aktualizacja 2008-08-29 21:46
W tym roku gdańskie tramwaje wodne przewiozły już blisko 200 tys. pasażerów. To o siedem tysięcy więcej niż w ubiegłym roku. A to jeszcze nie koniec ich kursowania. Władze Gdańska zdecydowały, że będą pływać codziennie do połowy września. Tramwaje wodne pojawiły się na Zatoce Gdańskiej w 2006 r. i od razu stały się jedną z atrakcji turystycznych Trójmiasta. Wszystko dzięki niskiej cenie. Od pierwszych dni, gdy tylko dopisywała pogoda, w kolejkach po bilety stały tłumy. Podobnie było w tym roku. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z frekwencji, mimo że pogoda nie była najlepsza - mówi Antoni Szczyt, zastępca dyrektora wydziału gospodarki komunalnej w gdańskim magistracie. Do tej pory z gdańskich tramwajów wodnych skorzystało ponad 196 tys. pasażerów. Duże zainteresowanie sprawiło, że władze miasta postanowiły wydłużyć ich codzienne kursowanie do 14 września. - Wcześniej planowaliśmy, że we wrześniu będą pływać tylko w weekendy. Ale skoro jest takie zainteresowanie, postanowiliśmy wydłużyć sezon - dodaje Szczyt. Gdańskie tramwaje wodne pływają trzy razy dziennie na trasach: Gdańsk - Hel (T1), Sopot - Hel (T2) oraz Gdańsk - Nowy Port - Sopot (T3). Bilety normalne kosztują odpowiednio: 16 zł, 12 zł oraz 10 zł. Swoich planów nie zamierza zmieniać Zakład Komunikacji Miejskiej w Gdyni, którego tramwaje pływają z Gdyni na Półwysep Helski. - Już wiemy, że w tym roku osiągnęliśmy założoną frekwencję. Rejsy we wrześniu będą realizowane według założenia, czyli tylko w weekendy - mówi Marcin Gromadzki, rzecznik ZKM Gdynia. Z Gdyni popłyniemy trzy razy w ciągu dnia do Jastarni (linia 530) oraz cztery razy do Helu (linia 820). We wrześniu rejsy odbędą się tylko w dwa pierwsze weekendy (6-7 oraz 13-14). Bilet normalny: 10 zł.
MW: Zasłużony pilot Marynarki Wojennej Gdynia 2008-08-29 11:01
W czwartek, 28 sierpnia, podczas obchodów święta lotnictwa w Warszawie, kmdr ppor. pil. Roman Okoniewski odebrał z rąk Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha tytuł „Zasłużony pilot wojskowy”. Komandor Okoniewski jest wieloletnim pilotem śmigłowców ratowniczych. Od prawie dwóch lat jest zastępcą dowódcy 29. Darłowskiej Eskadry Lotniczej.
Kmdr ppor. pil. Roman Okoniewski po ukończeniu Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie w 1980 roku trafił do 28. Eskadry Ratowniczej MW w Darłowie. Swoją służbę w lotnictwie morskim rozpoczynał pełniąc obowiązki na stanowisku pilota i starszego pilota. W 1986 roku został dowódcą klucza śmigłowców Mi-14PS, rok później objął obowiązki zastępcy dowódcy eskadry w ówczesnym 16. Pułku Lotnictwa Specjalnego. W 1995 roku został wyznaczony na stanowisko dowódcy eskadry nowo sformowanego 2. Dywizjonu Lotniczego. W 1998 roku ukończył studia na Politechnice Koszalińskiej. W 2004 roku objął obowiązki dowódcy Grupy Poszukiwawczo – Ratowniczej, a 1 listopada 2006 roku - zastępcy dowódcy 29. Darłowskiej Eskadry Lotniczej.
Przygodę z lataniem zaczynał 30 lat temu, za sterami śmigłowca SM-1, później latał na śmigłowcach Mi-2 i Mi-14 w wersji zwalczania okrętów podwodnych i ratowniczej. W powietrzu spędził ponad 2200 godzin, w tym 1800 za sterami „czternastek”. Uczestniczył w wielu akcjach ratowniczych na Bałtyku. Kmdr Okoniewski jest kontynuatorem rodzinnych tradycji lotniczych, jego ojciec Stanisław Okoniewski latał między innymi na samolotach Mig-19 w podsłupskim Redzikowie.
MW: 69. rocznica wybuchu II wojny światowej Gdynia 2008-08-29 11:19
W poniedziałek, 1 września, na Wybrzeżu odbędą się uroczystości upamiętniające rocznicę wybuchu II wojny światowej. W miejscach pamięci narodowej marynarze wystawią posterunki honorowe, a delegacje Marynarki Wojennej złożą kwiaty i oddadzą hołd bohaterom walk. Główne uroczystości, w asyście honorowej Kompanii i Orkiestry Reprezentacyjnej Marynarki Wojennej, odbędą się na Westerplatte. Uroczystość rozpocznie się o godzinie 04:45, przy dźwięku syren portowych, po czym Orkiestra Reprezentacyjna MW odegra hymn państwowy. Przy Pomniku Obrońców Wybrzeża marynarze, funkcjonariusze Straży Granicznej oraz harcerze wystawią posterunki honorowe. W hołdzie pamięci Obrońców Wybrzeża odczytany zostanie apel poległych. Marynarze z Kompanii Reprezentacyjnej MW oddadzą salwę honorową. Następnie odbędzie się ceremonia złożenia kwiatów pod pomnikiem. Uroczystość zakończy odegranie „Hymnu do Bałtyku” przez Orkiestrę Reprezentacyjną Marynarki Wojennej. Marynarka Wojenna wystawi także asystę honorową podczas uroczystości w miejscach pamięci w Gdyni, Sopocie, Rumi, Słupsku, Ustce i Świnoujściu.
Gdańsk
* 04:45 – 05:50 – Westerplatte – ceremonia złożenia wieńców przy Pomniku Obrońców Wybrzeża. Podczas uroczystości odczytany zostanie Apel Poległych, a Kompania Honorowa Marynarki Wojennej odda salwę honorową;
* 09:50 – 11:50 – Plac Obrońców Poczty Polskiej – ceremonia złożenia wieńców i wiązanek kwiatów pod Pomnikiem Obrońców Poczty Polskiej połączona z mszą świętą w Kościele Św. Katarzyny;
Gdynia
* 12:00 – 12:30 – skwer Kościuszki - ceremonia złożenia kwiatów na Płycie Marynarza Polskiego, pod Pomnikiem Żołnierzy Armii Krajowej i Pomnikiem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Odczytany zostanie apel poległych, a Kompania Reprezentacyjna Marynarki Wojennej wykona salwę honorową;
* 13:00 – 13:15 – Cmentarz Wojenny w Gdyni Redłowie – ceremonia złożenia wiązanek kwiatów pod Pomnikiem Głównym Cmentarza Wojennego połączona z modlitwą ekumeniczna;
Sopot
* 10:00 – 10:15 – ul. Kościuszki – ceremonia złożenia kwiatów połączona z modlitwą pod Pomnikiem Martyrologii Mieszkańców Sopotu;
Rumia
* 17:00 – 17:15 – uroczystość złożenia kwiatów na Cmentarzu Wojennym w Łężycach;
* 17:45 – 18:00 – złożenie kwiatów przy kwaterze Żołnierzy Września 1939 r. na cmentarzu parafialnym w Rumi (ul. Świętopełka).
Głos Koszaliński: Mielno > Martwy morświn na plaży 28 sierpnia 2008 - 20:55
Stacja Morska Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu zbiera wszystkie raporty o zaobserwowanych, znalezionych i złowionych morświnach, telefony dyżurne (czynne 24h): (058) 675-08-36 lub 0601-88-99-40. Naukowcy z Morskiej Stacji Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu zbadają przyczyny śmierci morświna, którego morze wyrzuciło na plażę w Mielnie. Ten niezwykle rzadki w Bałtyku okaz ssaka znaleźli w weekend spacerujący wczasowicze. Zwierzę było już martwe. - Ciało samca zostanie poddane dokładnym badaniom. Ustalimy przyczynę śmierci. Jednak w tej chwili nie możemy stawiać żadnych hipotez - powiedział nam profesor Krzysztof Skórka, kierownik Stacji Morskiej. Badania potrwają przynajmniej miesiąc. Morświn to jeden z nielicznych ssaków żyjących w naszym morzu. W Bałtyku występuje u wybrzeży Danii, Niemiec, płd. Szwecji oraz Polski. W Polsce morświny najczęściej odnotowywane są w rejonie Zatoki Gdańskiej i Puckiej. W całym Bałtyku nie ma ich obecnie więcej niż 1.000 sztuk. Za to w Morzu Północnym jest ich około 300 tysięcy. - By nie wyginęły, rocznie nie powinno zginąć w Bałtyku więcej niż dwa morświny - ostrzega profesor Skórka. gk24.pl
2008-08-30 Sobota
Gazeta Wyborcza: Nie ma nowych chętnych na stocznie syl, pap 2008-08-29, ostatnia aktualizacja 2008-08-29 20:31
- Do resortu skarbu nie wpłynęły nowe oferty na zakup stoczni Gdynia i Szczecin - mówi wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik. Resort kontynuuje negocjacje z ukraińską firmą ISD Polska na temat planów restrukturyzacji dla stoczni Gdynia i Gdańsk oraz z konsorcjum z Pomorza Mostostal Chojnice, które chce kupić stocznię Szczecin.
MI: A2 do granicy z Niemcami gotowa w 2011 roku 30.08.200808:10 Justyna
Podpisaniem umowy na budowę i eksploatację autostrady A2 na odcinku Nowy Tomyśl - Świecko zakończyły się 30 sierpnia 2008 r. negocjacje pomiędzy stroną publiczną oraz spółką Autostrada Wielkopolska. Budowa ostatniego, zachodniego odcinka autostrady A2 rozpocznie się w marcu 2009 roku, a zakończy pod koniec 2011 roku.
Ze strony publicznej umowę podpisał Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk i Lech Witecki Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad, stronę prywatną reprezentował Prezes Zarządu spółki Autostrada Wielkopolska S.A. Andrzej Patalas oraz Wiceprezes Zarządu Andrzej Lewandowicz. W akcie podpisania umowy udział wzięli: Wiceminister Infrastruktury Zbigniew Rapciak, Zastępca Generalnego Dyrektora Magdalena Jaworska.
Do końca 2011 roku wybudowany zostanie kolejny odcinek autostrady, która jest jedną z priorytetowych inwestycji drogowych w związku z organizacją mistrzostw Euro 2012. Dzięki budowie odcinka A2 z Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami Polska włączy się w europejską sieć autostrad. W trakcie negocjacji udało się wypracować rozwiązania, które zabezpieczają interesy strony publicznej oraz zapewniają możliwość szybkiej realizacji inwestycji stronie prywatnej. Podpisana dziś umowa potwierdza, że Partnerstwo Publiczno-Prywatne jest istotnym systemem finansowania budowy infrastruktury w Polsce. To również kolejny projekt autostradowy rozpoczęty w ostatnim czasie. 25 sierpnia 2008 r. w Nowych Marzach koło Grudziądza ruszyła budowa 62 km odcinka autostrady A1, która również realizowana jest w systemie Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.
Podstawowe informacje nt. odcinka A2 Nowe Tomyśl - Świecko : odcinek autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka: 105,9 km; 1 km autostrady wyceniono na 12,2 mln euro; Koszt całego przedsięwzięcia to 1 298 127 600 euro.
Prace przy budowie autostradyruszą w marcu 2009 roku, planowo zakończą się w IV kwartale 2011 roku.
Projekt obejmuje między innymi:
- budowę nowego odcinka dwujezdniowej autostrady płatnej,
- modernizację istniejącej drogi nr 2 na odcinku Świecko – Rzepin,
- budowę 6 nowych węzłów i przebudowę 3 istniejących,
- budowę zamkniętego systemu poboru opłat,
- budowę 10 Miejsc Obsługi Podróżnych (MOP),
- budowę dwóch Obwodów Utrzymania Autostrady,
- budowę oraz remont 86 mostów i wiaduktów,
- przebudowę dojazdów i dróg krzyżujących się z autostradą,
- budowę urządzeń ochrony środowiska takich jak: ekrany, oczyszczalnie ścieków, pasy zieleni, przepusty dla małych zwierząt i płazów.
Odcinek autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka będzie najdłuższym odcinkiem autostradowym w Polsce posiadającym betonową nawierzchnię. Nawierzchnia taka charakteryzuje się zdecydowanie większą trwałością, według szacunków będzie mogła być użytkowana bez dodatkowego wzmocnienia przez około 40 lat po wybudowaniu. Cała autostrada A2, łącząca przejścia graniczne w Świecku i Kukurykach, ma liczyć 610 km. Obecnie istnieje 252-kilometrowy odcinek Nowy Tomyśl - Stryków. W grudniu 2008 roku planowane jest oddanie do ruchu odcinka Stryków I - Stryków II o długości 1,7 km, który pozwoli wyprowadzić ruch tranzytowy poza obszar miasta.
Obecnie trwają również negocjacje na budowę ponad 90-kilometrowego odcinka autostrady A2 na odcinku Stryków - Konotopa (Warszawa). Wykonawca tego odcinka zostanie wyłoniony w IV kwartale 2008 roku. Budowa ruszy w 2009 roku, a zakończy się w roku 2011. Do końca 2011 roku Polska centralna będzie posiadała autostradowe połączenie z europejskim systemem autostrad.
W 2010 roku w ciągu autostrady A2 Warszawa – Terespol zostanie wybudowany 20-kilometrowy odcinek obwodnicy Mińska Mazowieckiego. Na przełomie III i IV kwartału 2008 r. planowane jest uzyskanie pozwolenia na budowę obwodnicy oraz ogłoszenie procedury przetargowej na roboty budowlane. Budowa kolejnego odcinka autostrady w kierunku wschodnim planowana jest po 2012 roku.
Gazeta Wyborcza: Podpisano umowę na budowę autostrady A2 Nowy Tomyśl-Świecko
PAP 2008-08-30, ostatnia aktualizacja 2008-08-30 04:30
Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk i przedstawiciele spółki Autostrada Wielkopolska podpisali w sobotę umowę na budowę i eksploatację autostrady A2 na odcinku Nowy Tomyśl-Świecko - poinformował PAP rzecznik resortu infrastruktury Mikołaj Karpiński. Budowa ostatniego, zachodniego odcinka autostrady A2, prowadzącego aż do granicy z Niemcami, rozpocznie się w marcu 2009 r.; i zakończy - według planu - w IV kwartale 2011 r. Odcinek autostrady z Nowego Tomyśla do Świecka ma długość ponad 105 km. Jeden kilometr autostrady został wyceniony na 12,2 mln euro.
Projekt budowy obejmuje wykonanie m.in. nowego odcinka dwujezdniowej autostrady płatnej, modernizację istniejącej drogi nr 2 na odcinku Świecko-Rzeplin, przebudowę dojazdów i dróg krzyżujących się z autostradą oraz budowę infrastruktury związanej z użytkowaniem autostrady. Z komunikatu resortu infrastruktury wynika, że cała autostrada A2 łącząca przejścia graniczne w Świecku i Kukurykach będzie liczyć 610 km. Na razie jest jej 252-kilometrowy odcinek Nowy Tomyśl- Stryków.
TVN24.pl: Autostradą do Niemiec pomkniemy w 2011 roku 04:18, 30.08.2008 /tvn24.pl
ZA 1 KM AUTOSTRADY ZAPŁACIMY 12,2 MLN EURO. Autostradą do Niemiec pomkniemy w 2011 roku. Urzędnicy zapewniają, że A2 do granicy z Niemcami będzie gotowa w 2011 roku.
A2 do granicy z Niemcami będzie gotowa w 2011 roku - zapewniają urzędnicy. W sobotę nad ranem została podpisana stosowna umowa. Według niej, autostrada A2 z Nowego Tomyśla do Świecka ma być gotowa do końca 2011 roku i mierzyć będzie prawie 106 kilometrów.
Podpisaniem umowy na budowę i eksploatację autostrady A2 na odcinku Nowy Tomyśl - Świecko zakończyły się 30 sierpnia 2008 r. negocjacje pomiędzy stroną publiczną oraz spółką Autostrada Wielkopolska. Budowa ostatniego, zachodniego odcinka autostrady A2 rozpocznie się w marcu 2009 roku, a zakończy pod koniec 2011 roku. Umowa nie przewiduje podziału prac na poszczególne odcinki, więc nie ma co liczyć, że wcześniej zostanie oddany do użytku jakiś fragment drogi.
Urzędnicy: To priorytet na Euro
Budowa tego odcinka autostrady - według zapewnień urzędników - jest jedną z priorytetowych inwestycji drogowych w związku z organizacją mistrzostw Euro 2012. Odcinek autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka będzie liczył 105,9 km. Budowę 1 km autostrady wyceniono na 12,2 mln euro, a koszt całego przedsięwzięcia to 1 mld 298 mln 127 tys. 600 euro.
Ma być najlepszy
Odcinek autostrady A2 z Nowego Tomyśla do Świecka ma być najdłuższym odcinkiem autostradowym w Polsce posiadającym betonową nawierzchnię. Nawierzchnia taka charakteryzuje się zdecydowanie większą trwałością, według szacunków będzie mogła być użytkowana bez dodatkowego wzmocnienia przez około 40 lat po wybudowaniu.
Pomyśleli też o płazach i małych zwierzątkach
Projekt obejmuje między innymi: budowę nowego odcinka dwujezdniowej autostrady płatnej, modernizację istniejącej drogi nr 2 na odcinku Świecko – Rzepin, budowę oraz remont 86 mostów i wiaduktów oraz budowę urządzeń ochrony środowiska takich jak: ekrany, oczyszczalnie ścieków, pasy zieleni, przepusty dla małych zwierząt i płazów. tk ram
Głos Koszaliński: KOŁOBRZEG Co robić, gdy spotkamy fokę odpoczywającą na piasku? 30 sierpnia 2008 - 0:01
Spotkałeś fokę? Jesteś szczęściarzem! Pamiętaj jednak, że na plaży lub w morzu foka jest u siebie. To ubiegłoroczne zdjęcie foki szarej na plaży w Kołobrzegu pokazaliśmy wczoraj Iwonie Kuklik ze Stacji Morskiej na Helu: - Ci ludzie stoją zbyt blisko foki. Odcinają jej drogę ucieczki do wody - skomentowała. (Fot. Karol Skiba) Widzisz fokę? Dzwoń do Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego na Helu: (0 58) 675-08-36 lub 0 601 88-99-40.
- To my jesteśmy gośćmi w jej środowisku. Mamy obowiązek to uszanować - mówi prof. Krzysztof Skóra, kierownik Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego na Helu. Ta sytuacja miała miejsce w tym tygodniu w Sianożętach. Najpierw pośród fal pojawił się ciemny łepek zwierzęcia. Gdy foka podciągając się na płetwach wyczołgała się na piasek, plażowicze rzucili się do oglądania zwierzęcia. Foka miała wyraźnie skaleczoną płetwę. Widząc zamieszanie przy zwierzęciu, do akcji przystąpili strzegący bezpieczeństwa kąpiących ratownicy WOPR.- Widać było, że jest zmęczona - opowiada Piotr Fołtyn, starszy ratownik. - Osłoniliśmy więc fokę parawanem, żeby sobie spokojnie odpoczęła. Informacja niespodziewanej wizycie w Sianożętach dotarła też do naszej redakcji, ale w formie skargi, bo jak powiedział nam nasz Czytelnik, Roman Tarnowski z Tarnobrzegu, "ludzie z fokarium odmówili przyjazdu”. - Nasi pracownicy rzeczywiście odebrali tego dnia kilka informacji o foce w Sianożętach - potwierdził nam wczoraj Krzysztof Skóra ze Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego na Helu. - Ta sama foka szara pojawiła się też w Unieściu. Dostaliśmy również bardzo cenne dla nas zdjęcia. Skaleczenie nie wyglądało na nich groźnie. Te zwierzęta ulegają czasem pewnym kontuzjom. Nie każde jednak wymaga naszej interwencji. Jak wyjaśnia Krzysztof Skóra, jeśli foka może się poruszać o własnych siłach, nie wygląda na krańcowo wyczerpaną, podnosi łeb, rozgląda się, należy dać jej spokojnie zebrać siły. - Dziękujemy jednak za wszystkie informacje, bo w przypadku fok nie ma mowy o nadgorliwości w niesieniu im pomocy. Faktycznie w tym przypadku pomoc nie była potrzebna, bo jak powiedział nam Piotr Fołtyn, foka w Sianożętach poleżała sobie i w końcu odpłynęła. Od prof. Skóry dowiedzieliśmy się za to, że plażowy gość nie był wychowankiem helskiego fokarium. Na internetowej stronie www.fokarium.com można znaleźć dokładny instruktaż postępowania, gdy zobaczymy na fokę. Wielkimi literami zapisano tu następujące apele: "Nie zbliżaj się do foki! Pozwól foce wyjść na ląd! Nie próbuj nigdy dotykać lub łapać foki! Nie pozwól szczekać na nią twojemu psu. Zawiadom Stację Morską UG na Helu”. Iwona Marciniak